Dwa miesiące przed warszawskim szczytem Paktu Północnoatlantyckiego szefowie natowskich resortów dyplomacji spotkali się w Brukseli. Rozmowy dotyczyły m.in. kryzysu migracyjnego, relacji z Rosją, umocnienia wschodniej flanki.

W piątek zakończyło się ostatnie przed warszawskim szczytem NATO dwudniowe posiedzenie ministrów spraw zagranicznych Sojuszu. Rozpoczęło się ono od podpisania protokołu akcesyjnego Czarnogóry przez premiera tego kraju Milo Djukanowicia. W 67-letniej historii organizacji to siódme podpisanie tego typu dokumentu. W grudniu 2015 r. ministrowie spraw zagranicznych krajów Sojuszu jednomyślnie zgodzili się, by Czarnogóra została 29. członkiem NATO. Pełne prawa członkowskie kraj uzyska dopiero po ratyfikacji protokołu przez parlamenty krajowe wszystkich 28 dotychczasowych członków. Proces ten może potrwać ponad rok. Jak zaznaczył podczas konferencji prasowej sekretarz generalny Jens Stoltenberg, od czwartku Czarnogóra będzie mogła brać udział w spotkaniach NATO jako obserwator lub państwo zaproszone. Mówiąc o atakach Moskwy na Podgoricę, Stoltenberg uspokajał nastroje. – Czarnogóra podjęła suwerenną decyzję, a ataki Rosji są nieuzasadnione – podsumował.

NATO zapowiada kontynuację polityki otwartych drzwi. Kolejnymi krajami, które mają szanse dołączyć do Sojuszu, są Macedonia, Ukraina i Gruzja. Stabilizacja południowej flanki była przez niektóre kraje przedstawiana jako jeden z priorytetów spotkania szefów dyplomacji. Ministrowie rozmawiali również podczas spotkań o wyzwaniach dla bezpieczeństwa międzynarodowego w obliczu sytuacji na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, a także związanym z tym kryzysem migracyjnym. Stoltenberg informował, że zgodnie z danymi ONZ-etu nielegalny przepływ ludzi do Europy w kwietniu br. spadł o 90 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. Jak podają natowskie źródła dyplomatyczne, spodziewana jest kolejna fala migrantów, stąd chęć skoordynowania działań NATO na Morzu Śródziemnym z aktywnością Unii Europejskiej i jej instytucji.

Jednym z tematów spotkania były również stosunki z Rosją. Dyskutowano o tym na czwartkowej kolacji. Zaznaczono, że konieczne jest zwołanie spotkania Rady NATO-Rosja. Według Stoltenberga, miałoby się to odbyć jeszcze przed lipcowym szczytem Sojuszu w Warszawie. Polski szef MSZ-etu Witold Waszczykowski w rozmowie z „Codzienną” zaznaczył, że spotkanie Rady odbędzie się na szczeblu ambasadorów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jednym z pól konfliktu stron są nieporozumienia wynikające z różnego definiowania kwestii obrony. – Rosja używa siły do osiągania swoich celów i łamie prawo międzynarodowe – powiedział „Codziennej” w kuluarach jeden z natowskich dyplomatów. – NATO nikogo nie zaatakowało ani nie anektowało niczyjego terytorium – dodaje.

Polska delegacja odbyła wiele spotkań dwustronnych. Minister Waszczykowski przeprowadził rozmowy m.in. z szefami dyplomacji Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA, Frankiem-Walterem Steinmeierem, Philipem Hammondem, Johnem Kerrym.

Spotkanie natowskich ministrów poprzedziły rozmowy Komitetu Wojskowego. Wojskowi mieli na nim omówić szczegóły dotyczące wzmocnienia krajów leżących na wschodniej flance Sojuszu. W lutym br. ministrowie obrony NATO zdecydowali, że tzw. wschodnia flanka zostanie wzmocniona, a wojskowi planiści mieli rozpocząć prace nad szczegółami. Konkretne rozwiązania są spodziewane jeszcze przed lipcowym szczytem w Warszawie. Jens Stoltenberg poinformował, że planiści wojskowi NATO proponują rozmieszczenie kilku batalionów żołnierzy w tej części Sojuszu, najbardziej narażonej na rosyjską agresję.

Jak ustaliła nieoficjalnie „Codzienna”, szefowie dyplomacji Szwecji i Finlandii, krajów niebędących członkami NATO, którzy pojawili się w tych dniach w Brukseli, również zostali zaproszeni do pomocy wschodniej flance Sojuszu. Ponadto przedstawiciele obu krajów zadeklarowali, że realnie wesprą NATO w tym regionie.