Podesta Group – firma lobbingowa, współtworzona przez szefa kampanii prezydenckiej Hillary Clinton Johna Podestę i jego brata Tony’ego, lobbuje na rzecz rosyjskiego Sbierbanku. Współpraca ta zaczęła się w kwietniu br. Fakt, że powiązany z rosyjskim wywiadem bank szuka poparcia u lobbystów mających związki z Demokratami, może świadczyć o tym, że Kreml obstawia w wyborach prezydenckich w USA zwycięstwo Hillary.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech amerykańskiej polityki jest potężna pozycja lobbystów. Oczywiście lobbyści – osoby lub firmy, które za pieniądze wpływają na decyzje rządu korzystne dla zleceniodawcy – nie są zjawiskiem typowo amerykańskim i występują w niemal wszystkich krajach. Jednak to właśnie w USA lobbing jest potężnym biznesem. Biznesem, dodajmy, bardzo kontrowersyjnym – z samej swojej natury bowiem stwarza ryzyko, że lobbyści nie ograniczą się do metod zgodnych z prawem i uciekną do zwykłej korupcji – to wszelkie próby ograniczenia ich roli i znaczenia jak na razie spełzły na niczym. Nic więc dziwnego, że pomimo niezwykle rozwiniętych form kontroli – zarówno społecznej, jak i prawnej – lobbyści budzą podejrzenia sporej części społeczeństwa. A historia firmy Johna i Tony’ego Podestów na pewno nie sprawi, że zmieni się to na plus. Została ona ujawniona w kwietniu br. przy okazji afery Panama Papers, czyli przy publikacji zbioru poufnych dokumentów z rajów podatkowych, udostępnionych po wycieku danych z kancelarii podatkowej i prawnej Mossack Fonseca, działającej w Panamie. Afera ujawniła aktywa elit politycznych, prominentnych urzędników i ich współpracowników, które wcześniej były niejawne.

Jedną z najważniejszych zalet każdego lobbysty jest to, kogo on zna. Nic więc dziwnego, że firma prowadzona przez braci Podestów jest jedną z najważniejszych na rynku. Młodszy z braci, John, jest bowiem blisko związany z Partią Demokratyczną. Pełnił wiele ważnych funkcji – był m.in. doradcą Baracka Obamy, szefem sztabu Billa Clintona. Był również prezydentem bardzo wpływowego liberalnego think tanku Center For American Progress. Jest również szefem kampanii wyborczej Hillary Clinton.

Logiczne więc jest, że z takimi kontaktami oraz z opinią szarej eminencji Partii Demokratycznej Podesta nie narzekał na brak klientów. Wśród korporacji, których interesy promował, są m.in. amerykańska sieć supermarketów WallMart czy brytyjskie przedsiębiorstwo naftowe BP. Jednak to usługi świadczone rządom sprawiły, że stał się przyczyną publicznych kontrowersji. Bracia Podestowie lobbowali bowiem na przykład dla Egiptu. Otrzymali również 900 tys. dol. za wspieranie brukselskiej organizacji Centrum dla Nowoczesnej Ukrainy, blisko związanej z Partią Regionów byłego prezydenta Wiktora Janukowycza i finansowanej z mocno niejasnych źródeł. Bracia Podestowie wspierają również rząd Azerbejdżanu 60 tys. dol. miesięcznie. Według organizacji broniących praw człowieka, rząd ten zaostrzył w 2014 r. swoją i tak już autorytarną politykę: aresztowano m.in. 40 opozycjonistów – polityków, aktywistów czy dziennikarzy – pod zmyślonymi zarzutami.

Jednak naprawdę niepokojąca informacja została ujawniona całkiem niedawno przez portal Politico. Otóż Tony Podesta zarejestrował się – zgodnie z wymogami prawa – jako lobbysta rosyjskiego państwowego banku Sbierbank. Oprócz niego zarejestrowało się kilku innych lobbystów, w tym dwaj byli asystenci Hillary Clinton – Stephen Rademaker i David Adams.

W samym fakcie, że Sbierbank sięgnął po usługi lobbystów, nie ma nic dziwnego. Założony jeszcze w XIX w. Sbierbank odrodził się po upadku ZSRS i obecnie kontroluje 30 proc. rosyjskiego rynku usług finansowych. Instytucja ta zatrudnia ponad ćwierć miliona osób i ma oddziały na całym świecie. Nic więc dziwnego, że sankcje, jakie nałożono na Rosję po wojnie na Ukrainie, nie wpływały zbyt dobrze na ich interesy – wynajęcie lobbystów, aby naciskali na ich złagodzenie, było więc logiczną decyzją i nie zdziwiło nikogo.

Problem leży gdzie indziej. Chociaż formalnie Sbierbank jest firmą prywatną, jednak największym jego akcjonariuszem jest Centralny Bank Rosji. Wielu ekspertów spekulowało, że sam bank jest źródłem finansowania niejawnych operacji rosyjskiego wywiadu, a wielu pracowników jego oddziałów zagranicznych to agenci Służby Wniesznej Razwiedki (SWR), czyli rosyjskiego wywiadu zagranicznego. Wywiad Ukrainy oskarżył Sbierbank o finansowanie „zielonych ludzików” walczących po stronie separatystów. Dodatkowo Sbierbank został oskarżony razem z FSB o przeprowadzenie dwóch zamachów bombowych na własne oddziały w Kijowie w czerwcu 2015 r. W zamachach tych nikt nie zginął, jednak zostały one wykorzystane przez rosyjską propagandę jako dowód na niestabilność Ukrainy i jej antyrosyjskość.

Podejrzenia te znalazły solidne oparcie w dokumentach, które wyciekły z panamskiej firmy Mossack Fonseca. Z dokumentów wynika przede wszystkim, że Sbierbank jest blisko powiązany z dwiema zarejestrowanymi w rajach podatkowych firmami – Troika Dialog Group Ltd. oraz SBGP Cyprus Ltd. Obie te firmy były wykorzystywane przez tzw. wewnętrzny krąg Kremla, czyli najbliższych współpracowników Władimira Putina, do prania pieniędzy, które pochodziły z podejrzanych inwestycji z budżetu Rosji w prywatne przedsięwzięcia.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"