Mateusz Piskorski, lider prorosyjskiej partii Zmiana i sekretarz Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - podał portal newsbalt.ru. ABW weszła także do siedziby ugrupowania, a także do mieszkań niektórych jej działaczy. Na miejscu był dziennikarz TVP Info, Michał Rachoń.

- W tej chwili nie mamy kontaktu z Mateuszem. Prawdopodobnie został on aresztowany - mówi informator newsbalt.ru.

"Zmiana" wydała w tej sprawie oświadczenie.

Dziś rano funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dokonali przeszukań w mieszkaniach członków władz krajowych partii ZMIANA, żądając wydania m.in. twardych dysków, nośników informacji, dokumentów itp. - czytamy w oświadczeniu.

Według "Zmiany" działania ABW to forma represji politycznej. W oświadczeniu nie ma słowa na temat Mateusza Piskorskiego. 

Akcja ABW ma prawdopodobnie związek z podejrzanymi relacjami Piskorskiego i "Zmiany" z Kremlem. Po agresji Rosji na Półwysep Krymski Piskorski bronił Rosjan, mówiąc, że "nie chcą oni konfliktu, ale domagają się elementarnego szacunku dla swego państwa, realizującego dziś ambitny projekt integracji eurazjatyckiej".

Były poseł Samoobrony, dziś lider partii Zmiana, często gości w rosyjskiej telewizji Russia Today. Jeździł też na wschodnią Ukrainę - na tereny okupowane przez Rosję. W ługańskiej i donieckiej „republikach ludowych” spotykał się m.in. z – jak to sam określił – „premierem Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandrem Zacharczenko”.

Gdy w lutym 2015 r. odbywało się I Zgromadzenie Krajowe prorosyjskiej partii „Zmiana”, jej członkowie zapowiadali, że w zjeździe weźmie również udział przedstawiciel "Noworosji". Jednak donbaski terrorysta nie został wpuszczony do Polski.

Na facebookowym profilu partii Zmiana pojawiło się oświadczenie. Prorosyjscy działacze przyznają, że akcja ABW miała miejsce:

Dziś rano funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dokonali przeszukań w mieszkaniach członków władz krajowych partii ZMIANA, żądając wydania m.in. twardych dysków, nośników informacji, dokumentów itp. Działanie takie uważamy za formę represji politycznej i próbę zastraszenia środowisk mających odmienną od lansowanej przez władze RP wizję polskiej polityki zagranicznej, wewnętrznej i społeczno-gospodarczej.