Działanie społeczne planu jest jednym z najbardziej czytelnych. Zrównoważony rozwój społeczny i regionalny oznacza, że wsparcie mają otrzymywać nie tylko największe ośrodki. Zerwiemy z polityką wyludniania się Polski Wschodniej i przepływu ludności do wielkich miast - z posłem Maksem Kraczkowskim, wiceprzewodniczącym sejmowej komisji gospodarki, rozmawia Adam Maciejewski.

Kiedy mogą pojawić się pierwsze efekty planu Morawieckiego?
Plan Odpowiedzialnego Rozwoju, zwany planem Morawieckiego, to działania przewidziane na kilkanaście lat. Jednak już dziś widzę pierwsze efekty. To zainteresowanie krajowych i obcych firm inwestowaniem w Polsce. Wiem, że przedsiębiorcy są gotowi uruchomić środki, które dotychczas zamrażali z uwagi na brak pewności biznesowej. Planują inwestycje, widząc korzystne zmiany dla działalności gospodarczej. Zmienia się bowiem prawo zamówień publicznych, organizacja pracy administracji i tworzy się fundusze na innowacje rozwojowe. Przedstawienie długoletniego programu dało też pozytywny impuls w kategorii społecznej, równolegle z uruchomionym programem Rodzina 500+. Ten z kolei da znaczący impuls dla gospodarki, bo nasze PKB w 60 proc. generuje popyt wewnętrzny. Dzięki pobudzeniu rynku spodziewamy się utrzymania wysokiego wzrostu PKB w kolejnych latach.

Na przygotowanie szczegółów planu rząd dał sobie czas do czerwca. Czy już można coś ujawnić?
Jesteśmy na etapie tworzenia instrumentarium prawnego. Opracowywany jest też sposób, w jaki Bank Gospodarstwa Krajowego, jako instytucja rządowa, zajmie się finansowaniem. BGK mógłby być gwarantem i poręczycielem dla firm. Warunkiem jest wzmocnienie jego bazy kapitałowej poprzez dokapitalizowanie spółkami należącymi do skarbu państwa. Jednocześnie dbamy o to, aby koncepcja wsparcia gospodarki nie zakłóciła równowagi wpływów budżetowych. Priorytetem jest zatrzymanie patologii związanych z wyłudzeniami podatkowymi. Przygotowana jest przebudowa systemów poboru podatków. Konieczna jest poprawa administracji podatkowej, żeby ta reforma miała zaplecze finansowe. Jeśli jest 80 mld zł zaległego VAT‑u, to widać jak wiele mamy do zrobienia. Zwiększenie skuteczności poboru podatków to podstawa.

Diagnoza zawarta w planie wskazuje na braki kapitałowe w firmach i brak oszczędności u ludzi. Jak z tym sobie poradzić?
Dziś realne jest wsparcie gospodarki kwotą biliona złotych, z tego połowa pochodzić będzie z funduszy unijnych. Ok. 450 mld zł zasobów wygenerujemy, wykorzystując zasoby kapitałowe będące w dyspozycji skarbu państwa. Środki na rozwój chcemy pozyskiwać w skali globalnej, temu służyła niedawna wizyta ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego w Chinach. Rozmawiano tam o wielkich inwestycjach rzędu miliardów euro, m.in. w polską energetykę atomową. Kluczową rolę w generowaniu kapitału niezbędnego do finansowania planowanych projektów będzie też miał Polski Fundusz Rozwoju, którego zadaniem będzie konsolidowanie działań różnych instytucji finansowych, których inicjatywy dotychczas były często niespójne. Finansowana będzie też szersza ekspansja zagraniczna polskich firm, w tym eksport kapitału inwestycyjnego. Chcemy, aby polskie małe i średnie firmy z tego skorzystały i zwiększyły swój potencjał. Wielkie, głównie zagraniczne firmy, radzą sobie z eksportem bez wsparcia. Profesor Marek Belka trafnie zdefiniował źródło dotychczasowych problemów. To wypromowanie Polski jako miejsca mniejszych kosztów wytwarzania z powodu niskich płac. Staliśmy się małymi Chinami w kategorii wynagrodzeń, ale nie można w ten sposób długo rywalizować w Europie. Niskie płace nie są przyszłościowe, bo obniżają też popyt. Złe skutki polityki prowadzonej przez poprzednie rządy sprawiły, że wypchnęliśmy za granicę miliony Polaków poszukujących godziwych zarobków.

Które filary wspierane będą w pierwszej kolejności?
Pierwszy będzie filar innowacyjności, bo są już dostępne środki z puli unijnej oraz ustalone reguły ich przyznawania. Innowacyjność będzie zaś podstawą dla industrializacji. Chcemy wzmocnić przemysłową potęgę Polski, ale musi być to rynkowo opłacalne. Stawiamy na nowoczesne technologie, np. energetykę słoneczną, ale też wesprzemy np. sektor gier komputerowych, gdzie polskie firmy mają już doskonałą renomę. Innowacyjność polega na pomyśle, jego wdrożeniu i sprzedaniu na rynku. Niezbędna do tego jest grupa ludzi, która rozwiązanie wymyśli, druga grupa, która zachęci biznes, oraz trzecia, która całość zepnie formalnoprawnie i zapewni finansowanie. Nie musimy firm innowacyjnych tworzyć od zera. Duży potencjał ma polski sektor zbrojeniowy, zarówno prywatny, jak i publiczny, gdzie wiele pomysłów czeka na wykorzystanie. Potrzebne jest tylko wsparcie prawne, aby opracowane rozwiązania móc sprzedawać na rynku cywilnym, np. sfinansowanie ochrony patentowej.

Które gałęzie przemysłu mają zyskać na projekcie reindustrializacji?
Reindustrializacja nie oznacza, że chcemy od nowa stawiać fabryki. Fundusze rządowe mogą jednak pomóc, aby zakład zatrudniający kilkadziesiąt albo kilkaset osób znacznie się powiększył. Dobrze rokującym firmom można udzielać pomocy prawnej, administracyjnej. Możemy zapewnić dofinansowanie produktów, które będą nie mniej konkurencyjne od światowych, ale ich zaletą będzie wytwarzanie w Polsce, czyli realne wsparcie gospodarki i budżetu państwa. Nie wykluczam, że w przyszłości obsługę takich projektów wesprze PKO BP, który wraz z BGK będzie zaangażowany w finansowanie planu.

Jakie mogą być niebezpieczeństwa, hamulce i zagrożenia dla realizacji planu?
Po pierwsze czynnik ludzki. Przez ponad 20 lat po ogłaszaniu różnych rządowych planów usprawniania sektora publicznego, w praktyce nic się nie zmieniało. To wynika z pewnego rodzaju bierności urzędniczej. W ostatnich latach było już dość mocno widać rozdźwięk pomiędzy szybkością działania administracji publicznej i sektora prywatnego. Za przykład niech tu posłuży państwowa spółka powołana do budowy elektrowni atomowej. Zagrożenia to także spekulacyjne wahania kursów walut, bo ze światowym rynkiem walczyć jest trudno. Inna kwestia to ewentualna inflacja, wzrost ceny pieniądza, czyli kredytów. Jeśli cena ropy będzie szła do góry, też będziemy mieli inflację niezależnie od tego, czy i ile pieniędzy wejdzie na rynek z programu Rodzina 500+. Jednak do problemów inflacyjnych droga jest daleka.

Co kryje się za pomysłem wsparcia zrównoważonego rozwoju społecznego i regionalnego?
Działanie społeczne planu jest jednym z najbardziej czytelnych. Zrównoważony rozwój społeczny i regionalny oznacza, że wsparcie mają otrzymywać nie tylko największe ośrodki. Zerwiemy z polityką wyludniania się Polski Wschodniej i przepływu ludności do wielkich miast. Fundusze publiczne będziemy kierowali do terenów słabiej rozwiniętych. Nie chcemy ze środków publicznych budować fabryk w słabszych regionach, zamierzamy tam kierować środki na rozwój przemysłu innowacyjnego. Jeśli gdzieś nie ma żadnych możliwości, warto promować przynajmniej lokalną przyrodę, czyli rozwijać sektor turystyczny. Także projekty finansowane z dotacji unijnych mają służyć wyrównaniu dysproporcji między poszczególnymi regionami kraju.