Na półki sklepowe trafił czwarty już album Julii Marcell. „Proxy” porusza lekkością dźwięku i, jak na tzw. alternatywę przystało, intryguje słowem – lirycznym, a dosadnym, nie stroniącym od absurdalnego absurdu znanego z twórczości Peszek, choć mniej kontrowersyjnego, przynajmniej przy pobieżnym odsłuchu płyty.

Jak zauważa wydawca albumu, „Proxy” to płyta „na zewnątrz”. I rzeczywiście, Julia Marcell (właśc. Julia Górniewicz) skupia się w niej najbardziej na tym, co tu i teraz. Jest to jednak spojrzenie od strony podkultury, o czym warto pamiętać – nie oczekujmy więc niczego na poważne i na baczność. Autorka miesza tu konteksty i bawi się różnymi odniesieniami, całkiem zgrabnie korzysta też możliwości zabawy słowem, jaką stwarza przecież bez większych problemów nasz język. Nie brak tekstów o wolności od wyboru, o przyzwyczajeniu do pewnego komfortu czy „szybach niebieskich od telewizorów”…

Na ucho płytka jest najzwyczajniej przyjemna. I choć bardziej zaprasza do tańca niż do różańca, oferuje też wartości kontemplacyjne. „Dmuchawce, latawce wiatr/ Pode mną z ikei świat..” – śpiewa np. Julia Marcell, wskazując dość przecież bezpośrednio i zwięźle na wszędobylską komercjalizację, tłamszącą to, co kojarzone z tradycją.

„Proxy” została wyprodukowana przez Julię i Thomasa Fietza, nagrana z zespołem, z którym Julia koncertuje na co dzień. Miksem muzyki zajął się tu Emade. Wydawcą jest Mystic Production.

Album promuje singiel „Tarantino”.