Dla większości Polaków w czasach PRL‑u rosyjskie lobby kojarzyło się albo z bezideowymi karierowiczami, albo z lewicowymi internacjonalistami wyznającymi wiarę w światową ojczyznę marksizmu. Dlatego też przyjmowanie marksizmu słusznie traktowane było jako przyjmowanie religii okupanta.

Te dwie postawy: bezideowość i internacjonalizm, ułatwiały Rosjanom okupację i władanie podbitymi terenami. Uczucia narodowe były często zapalnikiem tendencji wolnościowych. Obecne państwo rosyjskie całkowicie zmieniło paradygmat działania. Dzisiaj Rosjanie mocno inwestują w pewien specyficzny typ ugrupowań narodowych w Europie. Chodzi o takie nurty polityczne, które podważają dotychczasowy ład i wywołują konflikty z innymi nacjami. Większość rozumnych ruchów patriotycznych jest przez nich zwalczana. Władimirowi Putinowi odpowiada konfliktowanie Polaków, Ukraińców i Litwinów ze sobą, bo skłócone narody nie są w stanie się bronić. Konflikty mogą nie tylko rozsadzić Unię Europejską, ale również nawet sparaliżować NATO. Skorzystajmy z pięknych tradycji I Rzeczypospolitej, które są zaprzeczeniem rosyjskiego paradygmatu.