Już 18 marca ukaże się najnowszy album Martyny Jakubowicz „Prosta piosenka”. Promuje go kawałek „Mój czas ucieka”. Powrót artystki po 6 latach przerwy nie należy do najlepszych. I to pomimo współpracy z takimi muzykami jak Kortez czy Wojciech Waglewski.

Jakubowicz nadal urzeka ciepłym i miłym głosem. Problem w tym, że próbuje nawiązać stylistyką do bardziej współczesnych klimatów. Jest w tym mało przekonująca, a do tego traci pewien rodzaj luzu, z którego przez lata słynęła. To już nie ta sama Martyna Jakubowicz znana z „W domach z betonu nie ma wolnej miłości” czy „Kiedy będę starą kobietą”.

Wokalistce brakuje autentyczności i pazura. W warstwie tekstowej nie ma intrygującej świeżości, choć artystka próbuje mówić o rzeczach ważnych i bardzo osobistych.

Martyna Jakubowicz pomimo przepięknej karty w historii polskiej muzyki proponuje nam mało porywającą twórczość, która ze względu na legendę artystki będzie z pewnością promowana w stacjach radiowych. Tylko czy warto tą legendę rozmieniać ją na drobne?