Nazywam się Jan Pospieszalski. Chciałem bardzo gorąco podziękować tym wszystkim, którzy czekali na nasz powrót do telewizyjnej Jedynki i tym, którzy uwierzyli, że nadal warto rozmawiać! – tak Jan Pospieszalski przywitał widzów wczoraj o godz. 21.25 na antenie TVP 1.

Program wrócił w nowoczesnej scenografii, w dużym studiu, z dobrą oprawą graficzną i nową czołówką. Pospieszalski pokreślił, że to wyjątkowy powrót na antenę również dlatego, że przypada on w Dzień Żołnierzy Wyklętych. Jan Pospieszalski wraz z gośćmi próbował odpowiedzieć na pytanie, co sprawiło, że pamięć o Żołnierzach Wyklętych wraca dziś z taką siłą. Gośćmi programu byli Grzegorz Wąsowski – prawnik, inicjator Fundacji Pamiętamy oraz Przemysław Bożek – nauczyciel, autor programu edukacyjnego „Być jak Zośkowiec”. W studiu wypowiadali się również Tomasz Karasiński – komendant GH „Zgrupowanie Radosław”, wolontariusz na Łączce, Piotr Malawski – przedstawiciel kibiców Śląska Wrocław i Robert Bąkiewicz – ONR, uczestnik Marszu Niepodległości. Rozmówcy podkreślali, że młodzież potrzebuje autorytetów i że coraz częściej upatruje ich w Niezłomnych. – Wystarczy zestawić TW Bolka z „Inką”, która „zachowała się jak trzeba”. Młodzi ludzie wiedzą, za kim podążać – mówił Robert Bąkiewicz.

Ciekawą anegdotę przytoczył Piotr Malawski, kibic Śląską Wrocław:

- W jednej z podwrocławskich szkół nauczycielka na lekcji historii zapytała uczniów o to, czy wiedzą kim są Żołnierze Niezłomni. Tylko jeden chłopiec się zgłosił i opowiedział o „Ince” i „Łupaszce”. Na pytanie, skąd ma tę wiedzę, odpowiedział, że ze stadionu Śląska Wrocław.

O fascynującej historii Niezłomnych opowiadał Grzegorz Wąsowski. Tłumaczył, że ci, którzy w czasie wojny walczyli z hitlerowskimi Niemcami, potem po wojnie walczyli z sowiecką Rosją. Że był to dla nich naturalny wybór dokonany w tym samym celu. By walczyć o niepodległość. Prawnik przypominał też, w jakich warunkach znalazła się Polska po wojnie.  

– Armia Radziecka opracowała całą logistykę podbijania polskiego narodu. Wysłała do Polski 300 tysięcy swoich reprezentantów.