Przez 26 lat żaden rząd nie stworzył spójnej wizji rozwoju Polski opartej na wzmocnieniu rodzimego biznesu. Pod tym względem plan Mateusza Morawieckiego jest niewątpliwie nową jakością. Z diagnozą słabości gospodarczych nikt nie polemizuje, inaczej jest już z proponowanymi filarami rozwoju. W krytyce prym wiodą tuzy ekonomicznej transformacji – prof. Balcerowicz i Kołodko oraz Jacek Rostowski. Cała trójka miała dotychczas podstawowy wpływ na polską gospodarkę i to oni odpowiadają za uzależnienie nas w sferze produkcji i zadłużenia od obcego kapitału. A ten straszy, że zmiany proponowane przez obecny rząd mogą się spotkać z finansowymi restrykcjami, a wiadomo, że za obniżeniem ratingu Polski przez S&P stała polityka. Program rządu oparty jest na pięciu filarach: reindustrializacji, innowacyjności, budowie bazy kapitałowej, ekspansji zagranicznej oraz rozwoju społecznym i regionalnym. Wymaga on uszczegółowienia i skupienia się na dwu-, trzyletnich celach, aby pierwsze jego efekty były odczuwalne społecznie właśnie w tym okresie. Industrializacja i innowacyjność to najważniejsze wyzwania.