Powiedz mi, jakich argumentów używasz przeciwko programowi 500+, a powiem ci, kim jesteś. Nie jest to stwierdzenie na wyrost. Magdalena Środa w niedawnym wywiadzie dla „Krytyki Politycznej” pokazała, że w imię zawziętej walki z Prawem i Sprawiedliwością gotowa jest posunąć się nawet do stygmatyzacji ubóstwa za pomocą piętna alkoholizmu.

Tragiczne nie jest nawet to, że wciąż dość opiniotwórcze na młodej lewicy środowisko promuje tę panią w imię wspólnych interesów okołopolitycznych. Naprawdę tragiczne jest to, że istnieje wśród wielkomiejskiej, inteligenckiej liberalnej lewicy przyzwolenie na najczystszą mowę nienawiści wobec najuboższych. Tak, to jest mowa nienawiści: stosowanie chwytów erystycznych, które utożsamiają ubóstwo z patologią. I z takiego instrumentarium czerpie pani Środa, która przez lata zamętu na lewej stronie sceny ideowo-politycznej, robiła za jeden z autorytetów lewicy. Cóż, w tej sytuacji być może największe pożytki z upadku Sojuszu Lewicy Demokratycznej i stopniowego rozbudowywania pozycji przez Razem polegają na tym, że coraz mniejsze panuje przyzwolenie wśród młodszych goszystek i goszystów na tak bałamutne poglądy, jak te przedstawiane przez czołową reprezentantkę wielkomiejskiego feminizmu o odcieniu liberalno-obyczajowo-gospodarczym.

Przepiją alkoholem z przemytu

Pozwolę sobie zacytować opinie pani Środy, przedstawione w rozmowie z „KP”:
„Jest dużo takich, co będą rodzić kolejne dzieci dla 500 zł. W okolicy mieszka rodzina, która trzyma małe dzieci w szufladach, bo nie mają łóżek, ale gdy dostaną pomoc, nie kupują łóżek, tylko piją. PiS owi z jakichś powodów zależy na takich rodzinach i takich dzieciach. Byle nie z in vitro! 500+ to populizm”. I jeszcze: „Jestem na wsi, w rejonach, gdzie, jak się mówi, „jest bezrobocie”, choć nie ma biedy. Jest alkoholizm, a to nie to samo. Alkoholizm i beznadzieja. Ale są też dzielne kobiety i dobra organizacja niektórych samorządów (zwłaszcza tych, gdzie rządziły wójtowe). Jest tu niezły system pomocy socjalnej (darmowe posiłki dla dzieci, dopłaty do ubrań, książek, wakacji), w niektórych gminach są przedszkola, a nawet żłobki. Pieniądze trafiają do dzieci, na ich potrzeby. W systemie 500+ będą trafiały do mężów, na ich potrzeby. Gmina nie da rady wypłacać pieniędzy z nowego programu PiS, a jednocześnie dopłacać do posiłków czy refundować zakupy pomocy szkolnych. Te pieniądze będą w większości przepijane. A trzeba wiedzieć, że alkohol tutaj nie jest drogi, bo z przemytu”.

W „dobrych domach” nie ma problemu

Gdy przyjrzeć się tym poglądom, to – owszem – każdy z nich ma w sobie jakąś szczątkową racjonalność. Alkoholizm jest przecież problemem w niektórych polskich rodzinach, tyle że nie tak rzadko również w tzw. dobrych domach. Ale nikt ich nie upokarza stygmatyzacją w sposób równie obrzydliwy, jak rodzin biednych: pieniądz to w naszym świecie specyficzna bariera ochronna, niekiedy silniejsza niż cztery ściany mieszkania. Wszelkie dysfunkcje, nieraz najbardziej niebezpieczne choćby dla dzieci wydarzenia, które mają miejsce w „dobrych domach”, to tabu. Z kolei biedni zawsze są „podejrzanymi na widoku”. Kwestią istotną jest również wzmiankowany przez Środę system wsparcia „ściśle skierowanego”, ale ponownie – jedynym kontrargumentem jest w jej wykonaniu przyjęta zbitka pojęciowa: bieda plus alkohol. Tak nie da się racjonalnie dyskutować o wyzwaniach związanych z polityką prorodzinną, ponieważ zawsze zejdziemy na protekcjonalizm i obelżywe traktowanie gorzej sytuowanych.

Liberalna feministka najwyraźniej nie potrafi przekroczyć horyzontu mentalnego i chyba też jakichś typowo inteligencko-wielkomiejskich uprzedzeń, które być może funkcjonują również w naukowym światku. Inna rzecz, że nie od dziś pani Środa najlepiej czuje się w środowisku prominentnych przedstawicielek wielkiego biznesu. I stamtąd przeniesione opinie projektuje na świat. Szkoda, że „Krytyka Polityczna” nie widzi w tym problemu. A gdy dodamy do tego, że wywiad z Magdaleną Środą przeprowadzał Cezary Michalski, którego z lewicą łączy przede wszystkim niechęć do prawicy (bo przecież nie większość poglądów społeczno-gospodarczych), to obraz staje się pełny. Ale ponieważ III RP to kraj, w którym lewica od lat ogląda się przede wszystkim w krzywych zwierciadłach – to wielu myśli, że ten gabinet osobliwości i osobliwych myśli niewiele z lewicą ma jednak wspólnego. Zawsze można zresztą krzyknąć na takie dictum, że to Wołodźko jest faszystą…

Polacy a biedacy

Poglądy głoszone przez panią Środę są szkodliwe z jeszcze jednej, nader istotnej przyczyny: zawarty w nich element przemocy symbolicznej ugruntowuje nie tylko stereotypowy obraz biedy, ale wzmacnia także „wstyd biednych”. O czym mówię? Dr Dorota Lepianka, badaczka ubóstwa, już wiele lat temu celnie nakreśliła ten problem. Stwierdzała jasno, że ubóstwo jest w Polsce problemem wstydliwym: „Ubodzy, obawiając się społecznego ostracyzmu i odrzucenia, częstokroć ukrywają swoją prawdziwą, nierzadko tragiczną sytuację materialną. Ci, którzy nie są w stanie żyć na poziomie obowiązującym w danym środowisku, niejednokrotnie wycofują się z życia społecznego lub stosują różne metody, aby zatuszować własne ubóstwo i przekonać innych, że ich sytuacja materialna jest lepsza, niż mogłoby się wydawać. (…) Działanie takie w połączeniu z powszechnym stereotypem ubogich, ograniczającym grupę potrzebujących do tych, których ubóstwo jest najłatwiej zauważalne, przyczynia się do »niewidzialności« biednych w społeczeństwie. To ta niewidzialność właśnie jest przyczyną powszechnej niewiedzy i obojętności w stosunku do osób potrzebujących” („Polacy a biedacy – społeczny obraz ubóstwa”, tekst zawarty w pracy zbiorowej: „Przeciw biedzie” pod redakcją Elżbiety Tarkowskiej).

Nie bronię pani Środzie głupich, czy nawet dość podłych poglądów. Jeśli uważa, że z mową nienawiści jej do twarzy – niech ją nadal stosuje bez opamiętania. Mam nawet cichą nadzieję, że dzięki ich notorycznemu głoszeniu, w końcu jej opinie doszczętnie obrzydną młodszym pokoleniom lewicy. Wystarczy mi, że przekonania naszej nadwiślańskiej Hypatii skonfrontuję z wiedzą rzeczywistych i kompetentnych badaczek polskiej biedy.