W latach 70. w „Le Monde” ukazał się dowcip o tym, jak to reprezentanci francuskiego rządu, będąc z wizytą w Polsce, najpierw przywitali się z kelnerami, myśląc, że to przedstawiciele peerelowskich władz. Dowcip był szeroko kolportowany i spotykał się ze złośliwą satysfakcją ze strony Polaków.

Taśmy z Magdalenki uzmysłowiły nam, że dowcip sprzed lat niewiele odbiegał od prawdy. Mogliśmy zobaczyć, jak zachowywała się ówczesna tzw. elita. Do ’89 roku Polacy wiedzieli o przedstawicielach władzy tylko tyle, co pokazano w telewizorze. Po raz pierwszy ujrzeliśmy tych ludzi takimi, jakimi byli naprawdę. I cóż się okazało? To, co zobaczyliśmy, jest tak żenujące, tak nas upokarzające, że obrazki z tej libacji na zawsze zostaną w naszej pamięci. Przy stole panował rozgardiasz jak w podrzędnej knajpie, wszyscy mówili jednocześnie, zagłuszając się nawzajem; wśród brzęku talerzy można było usłyszeć niewybredne dowcipy np. o onanizmie i jąkale. Nagminnie grzebali wykałaczkami w zębach, jedli z papierosem i kieliszkiem wódki w ręce. To tylko parę przykładów. Przerażające jest to, że takie chamy rządziły Polską, bo na dżentelmenów wyglądali tam tylko kelnerzy.