Jak oglądałem te akta, to zobaczyłem obraz człowieka bezwzględnego wobec wszystkich osób, kolegów których spotkał na swojej drodze, a na których donosił, nie mając w zasadzie żadnych hamulców w tym, żeby wystawić ich w Służbie Bezpieczeństwa – powiedział  prof. Sławomir Cenckiewicz w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
 
Wczoraj IPN udostępnił teczki TW „Bolek”. Dostęp do archiwum mieli dziennikarze i naukowcy. To pierwsza część z materiałów, jakie Instytut Pamięci Narodowej zabezpieczył 16 lutego 2016 r. w domu Marii Kiszczak.
 
W czytelni Instytutu był prof. Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego. Dziś gościł w „Jeden na jeden” u Bogdana Rymanowskiego. Stwierdził, że motywem współpracy Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa była ambicja.

Myślę, że był to motyw ambicjonalny, przede wszystkim chęć odgrywania jakiejś roli, najpierw w zakładzie pracy na wydziale W4, wydziale elektrycznym stoczni gdańskiej, później może nawet wejście na jakiś wyższy poziom. Z resztą to od pewnego momentu staje się problemem w relacjach między Wałęsą a SB, które zwraca mu uwagę, że wychodzi z własnej roli konfidenta i kontrolera i próbuje przewodzić tym, na których donosi, czy których ma kontrolować, jak np. Rada Oddziałowa Związków Zawodowych, w czasie której Wałęsa zaczyna krytykować władze stoczni, w związku z takim a nie innym podziałem „trzynastek” – pensji

– powiedział naukowiec

Historyk uważa, że problem w kontaktach Wałęsy z SB pojawia się w momencie nie wypłacania, czy ograniczania wypłat.

Proszę sobie wyobrazić, że pojawił się problem niewypłacania już, czy ograniczania wypłat Lechowi Wałęsie, ze strony Służby Bezpieczeństwa i to jest główny powód złych relacji między Wałęsą a SB. TZN Wałęsa mówi tak „nie chcę z wami dłużej współpracować, bo nie chcecie mi płacić

– poinformował Cenckiewicz.
 
Według niego przyczyną do rozpoczęcia współpracy był motyw ambicjonerski.

Graczyk w notatce z 19 grudnia 70 roku pisze, że nie odgrywając jakiejś kierowniczej i przywódczej roli w grudniu 70 roku,  Lech Wałęsa zachowywał się tak, jakby próbował przewodzić np. tłumowi robotników, który zmierza pod komendę miejską Milicji Obywatelskiej. Myślę, że ten motyw ambicjonerski jest tu kluczowy do zrozumienia chęci odegrania jakiejś roli przez Lecha Wałęsę

– stwierdził naukowiec.
 
Nawiązano do słów Henryki Krzywonos o tym, że nie to nie są podpisy Lecha Wałęsy.

Uważam, że to nie jest podpis Lecha Wałęsy, absolutnie. Mogłabym wziąć długopis i pokazać jego podpis mniej więcej jak wyglądał. Moja przepustka, która trafiła do Centrum Solidarności jest podpisana ręką Lecha Wałęsy

– mówiła wczoraj na antenie TVN24 Henryka Krzywonos

Panie redaktorze, kiedyś miałem zamiar napisać artykuł pt. „Wszystkie podpisy Lecha Wałęsy”. Chciałem w nim pokazać ewolucję podpisów Wałęsy od lat 60 tych do teraz. Rzeczywiście te podpisy ewoluowały, jest to z resztą element psychologii, dlaczego tak było, dlaczego ten podpis stawał coraz większy, zamaszysty. Ale umówmy się, ani Henryka Krzywonos ani je nie jesteśmy grafologiem. Ja się tego zupełnie nie boję, to są materiały, które znajdują potwierdzenie w innych materiałach źródłowych zarchiwizowanych w latach 70-tych przez SB. Trudno przypuszczać, że ktoś archiwizował materiał z myślą, że ktoś za 20-30 lat będzie znany

– ocenił prof. Cenckiweicz.