Na Twitterze zawrzało po ujawnieniu informacji, że wdowa po Czesławie Kiszczaku zaoferowała Instytutowi Pamięci Narodowej sprzedaż dokumentów dotyczących TW "Bolek". Archiwum męża, szefa komunistycznej bezpieki, przechowywała w domu. „Szafy zostały otwarte” - kwitują internauci. „Przekopać działkę” - radzą inni.

Szef Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński poinformował, że do IPN zgłosiła się Maria Kiszczak, wdowa po Czesławie Kiszczaku, twierdząc, że jest w posiadaniu dokumentów dotyczących TW „Bolek”. Chciała je sprzedać IPN-owi.

- Mam nadzieję, że dokumenty zabezpieczone przez policje w domu Czesława Kiszczaka nie są w posiadaniu policji lecz zostały przekazane od razu do Instytutu Pamięci Narodowej - powiedział portalowi niezalezna.pl prof. Sławomir Cenckiewicz, który przyznał, że "informacja o tym, że Czesław Kiszczak był w posiadaniu teczki TW Bolek nie jest informacją nową".

CZYTAJ WIĘCEJ: Cenckiewicz dla niezalezna.pl o teczce "Bolka" u Kiszczaka

Wiadomość, że Kiszczakowa chciała handlować kwitami bezpieki, wywołała jednak ogromne poruszeni. Internauci byli mocno zaskoczeni.


fot.: Twitter.com

Zauważono też, że tak ważne dla nowoczesnej historii Polski dokumenty znajdowały się w przysłowiowej szafie Kiszczakowej.


fot.: Twitter.com


fot.: Twitter.com


fot.: Twitter.com

Internauci sugerowali kontynuować poszukiwania

fot.: Twitter.com

Proponowano również inne lokalizacje niż dom Kiszczaka.


fot.: Twitter.com

Nie zabrakło także luźniejszych komentarzy

fot.: Twitter.com


fot.: Twitter.com


fot.: Twitter.com