106 lat temu, 15 lutego 1910 r., w Warszawie urodziła się Irena Sendlerowa z d. Krzyżanowska, która podczas II wojny światowej uratowała ponad 2 500 dzieci z warszawskiego getta. Na ironię zakrawa fakt, że gdyby nie amerykański nauczyciel, jej imię pozostałoby znane tylko najbliższym.

Jedna z największych bohaterek Żegoty nie funkcjonowała nawet we wspomnieniach Władysława Bartoszewskiego, dopóki o pamięć o niej nie upomniały się w 1999 r. trzy uczennice Norma Conarda z Kansas. W niewielkim wycinku z gazety News and World Report, który dostały do przygotowania projektu na Narodowy Dzień Historii, napisano lakonicznie, iż „Irena Sendler ocaliła z warszawskiego getta ponad 2 tys. dzieci”.

Przekazując im tę notkę, Conard stwierdził, że autor artykułu prawdopodobnie popełnił błąd, gdyż nikt nigdy nie słyszał o takiej kobiecie i takiej historii. Poszukując informacji na ten temat, dziewczyny ze zdziwieniem odkryły, że Irena Sendlerowa żyje, mieszka w Warszawie, a wzmianka w tygodniku była prawdziwa.

Pradziadek Ireny był powstańcem styczniowym i został zesłany na Syberię. Ojciec, Stanisław Krzyżanowski, założył w Otwocku pierwsze sanatorium przeciwgruźlicze. To on nauczył małą Irenę, o czym później nieraz wspominała, że należy pomagać każdemu bez wyjątku. Podczas wojny młoda kobieta pracowała w Wydziale Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego w Warszawie. Już tam zorganizowała stałą pomoc dla ludności żydowskiej.

Jak myśmy to robiły? Podstawową pomocą w opiece społecznej był wywiad środowiskowy. A więc fałszowałyśmy wywiady – tzn. podstawiało się zmyślone nazwiska i w ten sposób zdobywałyśmy pieniądze, produkty żywnościowe, odzież. W ten sposób zdobyte rzeczy zanosiłyśmy do getta […]” – wspominała po latach.

W grudniu 1942 r. dopiero co utworzona Rada Pomocy Żydom Żegota mianowała ją szefową wydziału dziecięcego. Sendler wchodziła na teren getta z przepustką pracownika ośrodka pomocy społecznej, ale mimo tego zawsze zakładała opaskę z Gwiazdą Dawida. Jak mówiła później – po pierwsze, żeby się nie wyróżniać, a po drugie na znak solidarności z Żydami. Wraz z dziewięcioma koleżankami przemycała dzieci z getta i umieszczały je w przybranych rodzinach, domach dziecka i u sióstr katolickich.

Należało to wszystko czynić ogromnie subtelnie, ostrożnie, bo dzieci były przerażone, zalęknione, tęskniące przecież szalenie za Mamą, Tatą, Babcią i w ogóle całą rodziną. Trzeba też było, bez przerwy wmawiać, że «Ty nie jesteś Rachela, tylko Zosia i nazywasz się inaczej, niż dotąd». Były to dla nas bardzo ciężkie przejścia, a dla dzieci wprost szokujące” – opowiadała Sendlerowa.

Ogromną pomoc w tym przedsięwzięciu niósł kościół, który dostarczał katolickie metryki chrztu, a naczelna matka Matylda Getter przełożona prowincji warszawskiej Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, przyjmowała pod dach klasztorny każde żydowskie dziecko. Podobnie pomagały inne zakony prowadzące sierocińce i przytułki w całej Polsce.

Irenę Sendler aresztowano 20 października 1943 r. Poddana ciężkim przesłuchaniom nikogo nie wydała, a Żegocie udało się ją wykupić z rąk oprawców. Kartotekę dzieci z nazwiskami i metrykami wypisanymi na cienkich bibułkach schowała do słoików i zakopała w ogrodzie pod jabłonią przy ul. Lekarskiej 9. Drzewko rośnie do dziś. Irena, pomimo grożącego jej niebezpieczeństwa, wróciła do dalszej współpracy z Żegotą i nadal prowadziła Referat Opieki nad Dziećmi. Podczas Powstania Warszawskiego pracowała jako pielęgniarka PCK w punkcie szpitalnym. Po wojnie pracowała społecznie w Czerwonym Krzyżu oraz w Wydziale Opieki Społecznej Urzędu Miasta Warszawy. Wkrótce upomniało się o nią UB. W 1949 r. mimo zaawansowanej ciąży brutalnie ją przesłuchiwano, w wyniku czego straciła własne dziecko.

W 1965 r. Irena Sendlerowa została odznaczona Medalem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Do Izraela przyjechała w 1983 r., gdyż dopiero wtedy otrzymała paszport. Odebrała medal i zasadziła drzewko oliwne w Alei Sprawiedliwych Yad Vashem, ale wstydziła się szumu wokół siebie, mówiąc:

Robiliśmy to jako rzecz zupełnie normalną, w myśl zasady, że jak człowiek tonie, to ten drugi musi mu podać rękę, lub choć mały palec. To podkreślanie nadzwyczajności naszych prac jest żenujące. Żyd, Francuz, Niemiec to przecież tacy sami ludzie, jak my. Tylko taka idea przyświecała nam. To, co robiliśmy wypływało z potrzeby serc”.

Pod koniec 2006 r. z inicjatywy Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego podjęto starania o zgłoszenie kandydatury Ireny Sendlerowej do pokojowej nagrody Nobla.

Irena Sendler zmarła 12 maja 2008 r.