Jeżeli w najbliższym czasie w Europie Wschodniej pojawią się bazy obrony przeciwrakietowej NATO, wówczas Kreml odpowie na to działanie rozmieszczeniem broni jądrowej m.in. na okupowanym Krymie – przewiduje znany rosyjski analityk wojskowy Paweł Felgenhauer.

Zdaniem Felgenhauera w ten sposób Kreml po raz kolejny będzie chciał postraszyć Zachód posiadanym przez siebie arsenałem nuklearnym.

– W obliczu ogromnego kryzysu gospodarczego, spadku wartości rubla i drastycznych obniżek cen ropy naftowej Rosja nie może zareagować inaczej na postępujące nagromadzenie wojskowego potencjału NATO w Europie niż znaną i ulubioną retoryką z bronią jądrową w roli głównej – stwierdził rosyjski analityk cytowany przez ukraiński portal Apostrophe.

Jak przewiduje Paweł Felgenhauer, arsenał jądrowy może zostać rozmieszczony m.in. na okupowanym przez Rosję Krymie.

– Takie działanie zablokowałoby Bosfor i dostęp amerykańskiej flocie do Morza Czarnego. Jest to scenariusz idealny dla Rosji w kontekście jej obecnych zatargów z Turcją – ocenia Felgenhauer.

Dodaje, że taki obrót sprawy jest możliwy zwłaszcza w momencie, gdy NATO zdecyduje się na utworzenie kolejnych baz obrony przeciwrakietowej na terytorium Europy Wschodniej.

Pierwsze doniesienia o rozmieszczeniu rosyjskiej broni atomowej na ukraińskim półwyspie pojawiły się wiosną ub. roku.

– Obecnie nie planujemy takich działań, jednak mamy prawo do przerzucenia broni nuklearnej na Półwysep Krymski w każdej chwili – oświadczył wówczas przedstawiciel rosyjskiego MSZ Michaił Uljanow.

Informacje z Rosji mocno zaniepokoiły szefostwo NATO i władze Ukrainy, które we wspólnym oświadczeniu potępiły plany Kremla. Z kolei w grudniu ub. roku były wieloletni przywódca tatarskiego parlamentu Mustafa Dżemilew ostrzegł, że elementy broni atomowej już są obecne na Krymie i znajdują się w magazynie jądrowym w pobliżu Jałty.

Tymczasem od kilku dni pojawiają się informacje, że do bazy lotniczej w Bobrujsku na Białorusi dostarczane są rosyjskie myśliwce Su-27 oraz śmigłowce bojowe.

– Rosja prowadzi wojnę hybrydową w wielu krajach i zmusza je do współpracy na swoich zasadach – ostrzegł niedawno szef Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy (RBNiO) Ołeksandr Turczynow.

Bardzo prawdopodobne, że w najbliższym czasie do bazy w Bobrujsku zostaną wysłani również rosyjscy żołnierze. Jak na razie białoruskie ministerstwo obrony dementuje doniesienia o jakiejkolwiek ekspansji wojskowej Rosji.