Przez kilka dni niemieckie media, tak martwiące się o wolność słowa w Polsce, milczały na temat seksualnych napaści imigrantów na Niemki w trakcie nocy sylwestrowej. Cenzurę przełamano w Kolonii, gdzie ofiarą ataków padło w trakcie Sylwestra co najmniej 80 kobiet. Teraz "Hamburger Abendblatt" pisze, że do podobnych zajść doszło w Hamburgu.

Hamburskie media poruszyły temat dopiero 5 dni po Sylwestrze, ale lepiej późno niż wcale. Jak czytamy - podczas zabawy sylwestrowej pod gołym niebem hordy młodych mężczyzn z Afryki Północnej i krajów arabskich atakowały w Hamburgu kobiety - zarówno Niemki, jak i zagraniczne turystki. Informację tę potwierdził w rozmowie z "Hamburger Abendblatt" przedstawiciel miejskiej policji.

Do największej liczby napaści doszło na ulicy Große Freiheit w dzielnicy St. Pauli, gdzie znajduje się osławiona "dzielnica czerwonych latarni". Atakowano jednak nie prostytutki, lecz turystki i zwykłe Niemki świętujące nadejście Nowego Roku. Młodzi Arabowie otaczali, okradali i molestowali seksualnie kobiety także na esplanadzie Jungfernstieg, głównym bulwarze Hamburga. Imigranci poruszali się w grupach 5-15 osób, obrażali ofiary, zabierali im torebki, dotykali ich piersi i pośladków.

Zajścia w Hamburgu pewnie nigdy nie zostałyby opisane przez media, gdyby nie wczorajsze doniesienia o tym, co działo się w Kolonii. Tam w trakcie zabawy sylwestrowej na otwartym powietrzu ponad tysiąc imigrantów otoczyło kilkadziesiąt Niemek i turystek, okradając je, napastując i próbując zgwałcić. Poszkodowanych zostało ok. 80 kobiet. 

Teren przy dworcu w Kolonii przez kilka godzin wyglądał jak strefa wojenna. Skala zajść przeraziła niemiecką policję, która mówi o "nowym wymiarze przemocy".

Jedna z poszkodowanych, Katja K., zeznała, że w którymś momencie otoczyło ją kilkudziesięciu mężczyzn pochodzenia arabskiego. Łapali ją oni za pośladki i piersi, wołali "ficki, ficki" ("fick" po niemiecku oznacza "pieprzyć") i nazywali "dziwką". Z innej dziewczyny napastnicy zdarli bieliznę.

Jak na razie policja aresztowała w Kolonii 5 mężczyzn (imigrantów w wieku 18-24 lat), ale liczba ta będzie się zwiększać. Przez kilka dni po nocy sylwestrowej media nie informowały o zajściu; dopiero gdy po Nowym Roku na policję zaczęły zgłaszać się dziesiątki poszkodowanych kobiet, mur milczenia pękł.