Jarosław Kaczyński w pierwszym wywiadzie po wygranych przez PiS wyborach zwrócił uwagę na podejmowane przez poprzednią ekipę rządzącą działania, mające na celu zablokowanie działań i reform proponowanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. „Chodziło o to, żeby nic się nie zmieniło. Żeby władza nie mogła nic zmienić i się skompromitowała” - mówił Jarosław Kaczyński w rozmowie z Katarzyną Gójską-Hejke w programie „W Punkt” na antenie Telewizji Republika.

Poziom hipokryzji tych, którzy dzisiaj szaleją w parlamencie... Nie mówię o tych osobach z Nowej... Nowoczesnej - ciągle mi się wydaje że to „Nowa” - tylko o PO i PSL. To, co wyprawiali w tych dwóch poprzednich kadencjach, przechodziło wszelkie prawdopodobieństwo. Kompletnie z niczym się nie liczyli. Kompletnie nie liczyli się z opozycją. Teraz zaczynają obrażać także nas, gdy dziś jesteśmy w większości. Wtedy wszystko było w porządku

– mówił Jarosław Kaczyński, odnosząc się do ataków posłów Platformy Obywatelskiej na propozycje PiS nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Jarosław Kaczyński ostro krytykował również próby przeforsowania w Polsce systemu korporacyjnego:

Sędziowie łamią przepisy ustawy, która ich zobowiązuje do neutralności politycznej. Sędziowie wypowiadają się poprzez orzeczenia, to dotyczy wszystkich sędziów, sprawa tych wypowiedzi, sama przez się jest skandaliczna, powinna być przedmiotem postępowania dyscyplinarnego. TK ma bardzo słabą legitymację, jest w istocie organem politycznym, jest w dzisiejszych realiach organem partyjnym. To trzeba zmienić, ograniczyć. Musimy tę sprawę rozwiązać w interesie miażdżącej większości Polaków. To, co słyszymy na sali sejmowej… Grupa ludzi ma decydować za społeczeństwo? Wielu przedstawicieli PO to [o TK] mówi na sali sejmowej, to nie do przyjęcia, że nie ma demokracji, że jest system korporacyjny, ze są korporacje niezależne od systemu demokratycznego

- mówił prezes PiS.

W dalszej części rozmowy prezes Prawa i Sprawiedliwości tłumaczył, co tak naprawdę miały na celu przeforsowane jeszcze przed wyborami przez Platformę Obywatelską zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym.

- Tak naprawdę chodziło o to, żeby powstała trzecia izba parlamentu, która bez żadnej do tego legitymizacji powstrzymywałaby wszelkie reformatorskie działania naszej strony a także działania, które by zmierzały do pokazania tego, co działo się w kraju przez ostatnie 8 lat. Ta ustawa pozwalała i na wybór sędziów - całej piątki - i rozszerzała zakres działania Trybunału Konstytucyjnego, że można było zakwestionować znacznie więcej niż przy ustawie poprzednio obowiązującej

– wyjaśniał na antenie Telewizji Republika Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS podkreśla, że blokując nowemu rządowi możliwość przeprowadzenia reform, próbowano doprowadzić do skompromitowania władzy w oczach opinii publicznej.

- Chodzi o utrzymanie w Polsce pewnego rodzaju stosunków. Ten rodzaj stosunków najczęściej nazywamy postkomunizmem, choć dziś nie jest to może określenie najbardziej precyzyjne, ale możemy się tego trzymać. Chodziło o to, żeby nic się nie zmieniło. Żeby władza nie mogła nic zmienić i się skompromitowała. Trudno wytłumaczyć przeciętnym obywatelom, że jest prezydent z naszej partii, ktoś wygrał wybory, ma większość, ale nie może nic zrobić. Trudno to wytłumaczyć

– mówił Jarosław Kaczyński.

Pytany o to, czy Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, Jarosław Kaczyński odpowiedział:

Ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem Trybunału Stanu, bo to jest w Polsce instytucja abolicyjna. Raz, 20-parę lat temu ministra skazano za aferę alkoholową, po długim postępowaniu. Wszystkie inne postępowania skończyły się tak, że żadna sprawa nie została skonkludowana. Albo ją umorzono, albo nie bardzo wiadomo, co się z nią stało. Więc to jest raczej taki mechanizm obrony przed odpowiedzialnością karną (…) Ja jestem tutaj za normalną odpowiedzialnością karną polityków przed sądami powszechnymi

- mówił Jarosław Kaczyński.