Wicepremier Czech Pavel Bělobrádek oświadczył, że władze w Pradze zwrócą się ze skargą do Trybunału Sprawiedliwości w wypadku uchwalenia obowiązkowych kwot, zmuszających do przyjęcia imigrantów. - Będzie bardzo trudno narzucić nam kogoś mimo naszej woli – powiedział w sobotę polityk w rozmowie z czeską gazetą „Právo”.

- To będzie bitwa prawna w Unii Europejskiej – dodał Bělobrádek. Odrzucił oskarżenia niemieckich polityków o to, że Czechy łamią solidarność w Unii.

Bělobrádek przypomniał, że jego kraj dobrowolnie zgodził się na przyjęcie 1,5 tys. osób. Polityk podkreślił, że właśnie dlatego nie widzi powodu, aby zastosowywać środki przymusu wobec Pragi, zwłaszcza w warunkach, kiedy syryjscy imigranci nie wykazują chęci pozyskania azylu w Czechach.

W środę, 23 września ma odbyć się nadzwyczajny szczyt UE dot. kryzysu migracyjnego. Ale decyzja ws. przyjęcia min. przez Polskę uchodźców zapadnie dzień wcześniej, we wtorek 22 września, na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych. Tak sprytnym posunięciem Donald Tusk pozbawił Polskę prawa weta w kwestii imigrantów - nawet jeśli podczas wtorkowych obrad nie dojdzie do kompromisu, to podczas zarządzonego głosowania przegramy. Grupa Wyszehradzka, której stanowisko jest zgodne z polskim, nie ma bowiem mniejszości blokującej.

Poprzednie spotkanie przedstawicieli krajów UE ws. imigrantów odbyło się 14 września. Wówczas nie udało się zmusić Grupy Wyszehradzkiej do przyjęcia narzuconej liczby osób. Łotwa w ogóle nie przysłała na spotkanie swojego przedstawiciela, bowiem rządząca w tym kraju koalicja nie potrafiła wypracować wspólnego stanowiska.