Od lipca Polskie Linie Lotnicze LOT zawieszą kolejne rejsy, m.in. na Bałkany, a od września także do Düsseldorfu. Wcześniej zmuszone były zamknąć rentowne połączenia m.in. do Rzymu, Barcelony i Aten. To cena, jaką przewoźnik płaci za zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną. LOT zyskał w ten sposób pół miliarda złotych od państwa, ale traci rynek na rzecz konkurencji.

„Moment, czy dobrze czytam? W ramach restrukturyzacji i uzyskanej pomocy spółka, która ma kłopoty, musi zrezygnować z dochodowych połączeń? Jeśli tak, to gdzie tu logika?” – pyta jeden z internautów, wyraźnie zdenerwowany warunkami, jakie Komisja Europejska podyktowała zadłużonemu LOT‑owi za zgodę na udzielenie publicznej pomocy. Zgodnie z planem zaakceptowanym przez Brukselę spółka od wielu miesięcy musi wdrażać tzw. środki kompensacyjne, czyli w rewanżu za finansową pomoc państwa zmuszona jest odstąpić konkurencji część swoich połączeń.

Już wcześniej zniknęły regularne, często rentowne połączenia z Warszawy do Aten, Kairu, Rzymu, Barcelony i Berlina. LOT zrezygnował też z zagranicznych rejsów ze wszystkich polskich miast z wyjątkiem stolicy. W sumie w ostatnich dwóch latach przewoźnik zmniejszył liczbę oferowanych lotów o jedną czwartą. Na tym nie koniec, bo – jak wyjaśniła spółka – latem musi wdrożyć „ostatnią pulę środków kompensacyjnych”. Od lipca do końca roku LOT zawiesi rejsy do Kiszyniowa, Zagrzebia, Erewania, Belgradu oraz połączenie Kraków – Gdańsk, a we wrześniu zawieszone zostanie także połączenie do Düsseldorfu.

LOT tłumaczy, że obowiązek wdrożenia środków kompensacyjnych dotyczy każdej linii lotniczej z Unii Europejskiej, która kiedykolwiek otrzymała pomoc publiczną. Dlatego polski przewoźnik musi do końca 2015 r. zrezygnować z niektórych dochodowych połączeń i oddać je konkurentom. Jak zauważył cytowany na wstępie internauta, zmuszanie zadłużonej firmy, by rezygnowała z najbardziej rentownych rejsów, zamiast zarabiać na nich, logiczne jednak nie jest. Ma to sens tylko dla konkurencji. Dzięki decyzji Komisji Europejskiej w część rynku obsługiwaną dotąd przez LOT weszły już Lufthansa i Ryanair.

Pierwszą transzę pomocy publicznej w wysokości 400 mln zł LOT otrzymał w grudniu 2012 r., a z drugiej transzy wykorzystał tylko 127 mln zł. W sumie dostał od państwa nieco ponad pół miliarda złotych, ale okupił to stratą najbardziej dochodowych połączeń. Spółka zapowiada, że w 2015 r. uruchomi nowe połączenia i zwiększy częstotliwość obecnie wykonywanych, ale odzyskanie utraconego rynku łatwe nie będzie, a właściwie – jak zauważają eksperci – zadanie to jest praktycznie niewykonalne.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"