Sobota rano, 14 czerwca 2014 r. Na stronie internetowej "Rzeczpospolitej" pojawia się tekst pt. Szokujące taśmy "Wprost". Tak zaczęła się największa afera III RP, zwana taśmową. Dymisji części jej głównych bohaterów opinia publiczna doczekała się dopiero rok po ujawnieniu treści nagrań z restauracji "Sowa i przyjaciele" oraz "Amber Room".

Minęły trzy tygodnie od wyborów do Parlamentu Europejskiego, odbyły się trzy mecze mistrzostw świata w piłce nożnej (Holandia pokonała Hiszpanię 5:1), zaczął się weekend. Tak wyglądała cisza przed burzą. 

Pomocny wyciek

Mimo, że redakcja "Wprost" w planach miała opublikowanie taśm w poniedziałek, "Rzeczpospolita" (której wydawca posiadał dostęp do internetowego wydania) ujawniła fakt ich istnienia na swojej stronie internetowej już w sobotę rano. E-wydanie z nowym numerem wyciekło z serwisu E-kiosk.pl, należącym do Gremi Media, która wydaje "Rz". W ten sposób Platforma Obywatelska i premier Donald Tusk dostali czas na przygotowanie się do reakcji.

Warto przy okazji zauważyć, że wydawcą Gremi jest Grzegorz Hajdarowicz - przyjaciel Pawła Grasia, który również był zapraszany do "Sowy" na imprezy. „Naszą taktyką nie było ujawnianie sprawy w sobotnie południe. […] Siła rażenia materiału byłaby dużo większa, gdyby ukazał się w poniedziałek rano. A tak władza dostała 48h” – pisał na Twitterze szef działu śledczego „Wprost” Michał Majewski. Link do tekstu na stronie "Rz" niedługo po publikacji przestał działać.

Pierwszy skandal. Handel głową Rostowskiego i deale nad ustawą o NBP

Dziś wciąż nie wiemy o aferze taśmowej wszystkiego, ale już z informacji, jakie znaliśmy rok temu rysował się obraz wielkiego skandalu dotykającego wielu instytucji państwa polskiego i polityków partii rządzącej. Na pierwszym ujawnionym przez "Wprost" nagraniu usłyszeliśmy jak Marek Belka, szef NBP, obiecuje ministrowi spraw wewnętrznych Bartłomiejowi Sienkiewiczowi wsparcie PO przy finansowaniu deficytu budżetowego w zamian za odwołanie Jacka Rostowskiego.

Oddanie władzy opozycji Sienkiewicz określił jako czarny scenariusz, a o flagowym projekcie Donalda Tuska: "Polskich Inwestycjach Rozwojowych", w który wpompowano ogromne pieniądze (tylko pierwszy prezes PIR-u, Mariusz Grendowicz - otrzymał w ciągu 18 miesięcy zasiadania na tym stanowisku nieco ponad 1,14 mln zł wynagrodzenia) wypowiedział się per "ch..., dupa i kamieni kupa". Na nagraniu padła też krótka recenzja rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego: "Państwo polskie istnieje jedynie teoretycznie".

CZYTAJ WIĘCEJ: Transakcja wiązana. Zobacz dokładnie jak zmieniano ustawę o NBP. Fakty, kalendarium

14 czerwca dowiedzieliśmy się również o innym nagraniu rozmowy Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, byłym wiceministrem finansów. Nowak skarży się mu, że "skarbówka trzepie jego żonę". Parafianowicz miał odpowiedzieć: "Zablokowałem to". Dopiero kilka miesięcy później były minister oddał mandat, a prokuratura śledztwo w tej sprawie umorzyła - uznając, że panowie w ogóle nie umawiali się na spotkanie, a liczne rozmowy z najwyższymi przedstawicielami gdańskiej skarbówki nie wpłynęły na wynik kontroli u Moniki Nowak. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Szczególnie zagubiona żona Sławomira Nowaka. Zamiatanie pod dywan afery taśmowej. TREŚĆ AKT

Już wtedy pojawiały się informacje o kolejnych kompromitujących nagraniach, w tym m.in. o rozmowy szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego z Janem Kulczykiem oraz wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Dziś znamy nie tylko treść tej ostatniej, ale kilku innych, o których istnieniu wtedy nie było wiadomo. W tym rozmowy Radosław Sikorski - Jan Kulczyk, m. in. o interesach na Białorusi i w Afryce.

"Przykra sprawa"
Po kilku godzinach tego samego dnia, za pośrednictwem Twittera Donald Tusk zapowiedział konferencję prasową. Tym samym dał sobie dwie doby milczenia. Konferencja w poniedziałek trwała godzinę, po czym premier zostawił dziennikarzy.



Na konferencji padły m. in. pytania o "dotowanie pod stolikiem". W odpowiedzi Tusk odesłał autora... do Marka Belki, który - jak stwierdził - spotka się z mediami. Wieczorem Belka spotkał się. Z Moniką Olejnik. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Ale kręcił po pytaniu o kasę "pod stołem". Nasz dziennikarz docisnął Tuska

Gazoport na taśmach

Sławomir Nowak:
No. No i co, uważasz, że nie zdążą z tymi instalacjami [oddania terminalu LNG do użytku - red.] tam?
Andrzej Parafianowicz:
Wiadomo, że nie zdążą.
SN: Na pewno nie zdążą?
AP: Kurwa. Oni teraz mówią o jesieni 2015, a na mieście mówią coś o 2017. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Nowak z Parafianowiczem o gazoporcie. Zobacz, co wiedzieli ludzie Tuska. CYTATY

18 czerwca 2014
Do redakcji "Wprost" wkracza ABW. Celem wizyty jest "zabezpieczenie" ujawnionych nagrań: zarówno tych, których fragmenty ujawniono, jak i tych nieznanych opinii publicznej. Część dziennikarzy solidaryzuje się z funkcjonariuszami agencji i prokuratorami, którzy zlecili im wejść do redakcji, inni przychodzą do "Wprost" by przyglądać się czynnościom i solidaryzować się z kolegami.

CZYTAJ WIĘCEJ: Reporterzy Bez Granic: atak na "Wprost" niegodny polskiej demokracji

19 czerwca, Boże Ciało
Druga konferencja Tuska ws. afery taśmowej, zwołana po wejściu ABW do "Wprost". Znowu tylko godzina na pytania, ale pada też obietnica: "jutro będę także do państwa dyspozycji". Oczywiście następnego dnia i w kolejnych tygodniach konferencji nie było.

Czerwiec 2014 r.
Festiwal wybielania bohaterów taśm. W pierwszych 48 godzinach to dziennikarze sprzyjający władzy nadali ton narracji "nieważne co mówili, ważne kto nagrywał". W "Gazecie Wyborczej" pojawił się laurkowy tekst nt. Sienkiewicza, a jego rozmowa z Belką uznana została za wyraz troski o Polskę.

W międzyczasie wychodzą na jaw kolejne nagrania. W tym z prezesem Orlenu, Jackiem Krawcem. Przyznaje się w niej, do politycznego wsparcia Platformy Obywatelskiej i opowiada historię o tym, jak Donald Tusk po wygraniu wyborów 2011 r. miał mu powiedzieć, że teraz to benzyna może kosztować "nawet k... 7 złotych". Prezes Orlenu rozmawia również z ministrem skarbu, w rozmowie której padają ostre opinie o gender i słynne słowa: "ch... z Polską wschodnią"

Krawiec Grasiowi rysuje wizję, którą niedługo później realizuje Tusk. "Ciężka decyzja, mówię, bardzo kusząca, bo to jednak idziesz w zupełnie inną orbitę, odseparowujesz się od tego wszystkiego, od tego syfu, kurwa, jesteś dużym misiem, odseparowujesz się od tego folkloru, od tego syfu. Tak naprawdę pytanie jest o motywację" - wyjaśnia Grasiowi, radząc, że po latach Tusk może wrócić i kandydować w kraju na prezydenta.

27 czerwca
Konstytucjonaliści nie mają wątpliwości: Marek Belka powinien zostać postawiony przed Trybunał Stanu. "Konstytucja wyraźnie ustanawia zasadę apolityczności prezesa banku centralnego. Ta zasada jest w konstytucji wyrażona w słowach, że prezes banku centralnego nie może być członkiem partii politycznej i nie może prowadzić działalności nie dającej się pogodzić z godnością sprawowanego urzędu" - stwierdza konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski, nie ukrywając, że Belkę powinien spotkać Trybunał Stanu. Nic takiego się oczywiście nie stało.

28 czerwca 2014 r. portal niezalezna.pl na podstawie ujawnionych nagrań opisuje informację o bliskim przyjacielu Donalda Tuska, które pojawia się na jednym z nagrań
Paweł Graś (sekretarz PO) w rozmowie z Jackiem Krawcem (prezes Orlenu), przyznaje, że Donald Tusk dał pracę Krzysztofowi Kilianowi, po to, by ten dostał sowitą odprawę i że właśnie owa odprawa była głównym powodem zatrudnienia w PGE. Rzeczywiście, po 15 miesiącach pracy wysokość odprawy dla Kilijana i współpracowników wyniosła ok. 7 milionów złotych.

CZYTAJ WIĘCEJ: ABW przekazała Tuskowi tajemnice śledztwa? "Wie kto jest na pozostałych taśmach"

30 czerwca. "Gazeta Polska" ujawnia nowe wątki afery taśmowej
Lobbysta, który wcześniej był politykiem PO spotyka się z wiceministrem środowiska. Całe spotkanie odbywa się niemal w konspiracji, a lobbysta nie chce nawet płacić kartą, żeby „nie zostawiać śladów”. Procedury, które mężczyźni stosują przy opuszczaniu restauracji, przypominają te, znane z filmów szpiegowskich. O czym rozmawiał Piotr Wawrzynowicz z wiceministrem Sławomirem Gawłowskim? 


"Rozmowa była służbowa i miała być niepubliczna. Ujawnienie wynikiem przestępstwa" - Radosław Sikorski o kolacji w restauracji "Sowa i przyjaciele". Były szef dyplomacji uznał, że nie ma zamiaru zwracać pieniędzy za kolację z Rostowskim.



W lipcu 2014 r. pojawiła się również "taśma Giertycha". Wynika z niej, że mecenas Roman Giertych, prawnik zaprzyjaźniony z ludźmi Platformy Obywatelskiej, zamierzał szantażować znanych biznesmenów książkami z kompromitującymi ich faktami. Miał nawet gotowy plan. "Ja to robię dla pieniędzy" i "bierzemy sobie następnego" - mówił Giertych.

27 sierpnia Donald Tusk przed zgromadzonymi w Sejmie posłami zapowiada: "Jeszcze we wrześniu minister spraw wewnętrznych przedstawi szczegółową informację na temat podsłuchów. To będzie szeroka informacja". Do dziś jej nikt nie przedstawił, za to już miesiąc po tej deklaracji wiadomo było, że ma on inne plany: pracę na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.

10 września 2014 r. "Gazeta Polska" ujawnia: Są nagrania rozmów ABW i CBA z Falentą. Tropy prowadzą do Komorowskiego
- Zdobywanie przez otoczenie prezydenta Bronisława Komorowskiego materiałów kompromitujących polityków – to jedna z hipotez dotycząca nagrywania ich w trakcie restauracyjnych biesiad. O tym, że politycy są nagrywani, mówił już w ubiegłym roku służbom ABW oraz CBA biznesmen Marek Falenta - pisze "GP" 

CZYTAJ WIĘCEJ: Komorowski był na kolacji w restauracji "Sowa & przyjaciele". Posłuchamy o czym mówił?

16 września 2014 r. prokuratura umarza śledztwo, twierdząc, że "premier [Donald Tusk] nie wiedział o spotkaniu Sienkiewicz-Belka". Wcześniej śledczy zastanawiali się, czy przesłuchać Donalda Tuska i zrezygnowali z tego pomysłu. - Nie wysyłałem ministra Sienkiewicza na spotkanie z prezesem Belką - zapewniał publicznie szef rządu. Czyżby?

CZYTAJ WIĘCEJ: "Słuchaj k..., jutro 11.15 jestem u szefa". Sienkiewicz na spotkaniu z Tuskiem, po rozmowie z Belką

Zobacz nagranie rozmowy Sienkiewicza i Belki:


17 września Prawo i Sprawiedliwość zapowiada złożenie wniosku o komisję śledczą ws. afery taśmowej.
"Jeśli nie w tej sprawie, to w jakiej sprawie Sejm ma powoływać komisję śledczą?" - pyta wiceprezes PiS, były szef CBA, Mariusz Kamiński. Do dziś żadna komisja śledcza nie powstała, mimo wycieku kolejnych nagrań oraz środowych dymisji w rządzie PO-PSL, już pod kierownictwem Ewy Kopacz.

Pod koniec roku 2014 r. i na początku 2015 r. "Gazeta Polska" ujawniła kolejne wątki z nagrań, wcześniej publikowanych we "Wprost". I tak dowiedzieliśmy się, jak z własnych wyborców śmiali się Jacek Rostowski i Radosław Sikorski. „Obietnice polityczne wiążą tylko tych, którzy w nie wierzą”, „Dwa razy obiecać to jak raz dotrzymać” – kpili na taśmach prawdy politycy. PO