O trzy miliony wzrosła w ciągu roku liczba Rosjan żyjących poniżej progu ubóstwa. Ich liczba w pierwszym kwartale 2015 r. sięgnęła 22,9 mln osób. W Rosji za próg ubóstwa uważa się obecnie kwotę 9662 rubli miesięcznie, czyli ok. 650 zł. Aby przeżyć, ludzie ograniczają wydatki nawet na jedzenie.

Przez galopujące ceny w ostatnich 12 miesiącach liczba Rosjan żyjących poniżej granicy ubóstwa wzrosła z 19,8 mln w pierwszym kwartale 2014 r. do 22,9 mln osób obecnie – poinformował Rosstat, czyli Federalna Służba Statystyki Państwowej. Strefa biedy się rozszerza, mimo że w Rosji w ciągu ostatniego roku próg ubóstwa podniesiono z 7688 do 9662 rubli, a więc z 517 do ok. 650 zł miesięcznie. Bank Światowy ostrzega, że w tym roku granicę ubóstwa może przekroczyć kolejne 5 mln Rosjan.

Ostatnie badania pokazały, że ponad połowa Rosjan zmuszona była zmniejszyć wydatki na żywność i inne podstawowe artykuły konsumpcyjne, a prawie 20 proc. obywateli po opłaceniu rachunków i zakupie żywności ma puste portfele. Przybywa też bezrobotnych. Nic więc dziwnego, że w wielu miejscach, m.in. w Sankt Petersburgu, jedyny ciepły posiłek, jaki mogą zjeść ludzie zwolnieni z pracy, to ten wydawany przez bufety finansowane przez organizacje charytatywne.

Obecna trudna sytuacja Rosjan to efekt galopującej od dawna inflacji, która w szczycie sięgnęła prawie 17 proc. w ujęciu rocznym. Ceny rosły zwłaszcza po załamaniu kursu rubla pod koniec ubiegłego roku, a także w związku ze spadkiem cen ropy oraz embargiem nałożonym na Rosję po zbrojnej agresji na Krymie i wschodniej Ukrainie. Z danych Rosstatu wynika, że płaca realna spadła w kwietniu o 13,2 proc. rok do roku. Był to największy miesięczny spadek od 16 lat.

Według oficjalnych statystyk wzrost cen spowodował w ciągu roku spadek siły nabywczej Rosjan o 9,3 proc. Wprawdzie od dwóch miesięcy inflacja w Rosji zaczęła nieco maleć i Kreml ma nadzieję na wzrost gospodarczy w przyszłym roku, ale to mogą być tylko pobożne życzenia. Jak prognozują analitycy Banku Światowego, w najbardziej pozytywnym scenariuszu gospodarka Rosji skurczy się w tym roku o 2,9 proc., a jeśli sprawy przybiorą zły obrót, spadek może wynieść nawet 4,6 proc.

Jeszcze kilka miesięcy temu na fali politycznej euforii po aneksji Krymu zwykli Rosjanie byli zachwyceni działaniami prezydenta Władimira Putina, popierali m.in. embargo na europejską żywność. Dziś, kiedy władze obcinają zatrudnionym w urzędach ludziom pensje, a firmy zwalniają z pracy, w miejsce początkowego entuzjazmu pojawia się troska o przyszłość. A ta nie rysuje się różowo. Tylko w tym roku koszty ogrzewania oraz prądu wzrosną w Moskwie o 13 proc., gorącej wody o 11 proc., a gazu o 7 proc.

Tymczasem na większe dochody nie ma co liczyć. Według prognoz rosyjskiego Ministerstwa Pracy wzrostu płac można się spodziewać nie wcześniej niż w 2018 r. i to tylko wtedy, jeśli wcześniej zostaną zniesione zachodnie sankcje.