Wcześniejsze wybory byłyby pewnym doraźnym rozwiązaniem dla PO. Logika ostatnich wydarzeń podpowiada, że im krótszy czas kampanii, tym mniej działaczy PO zostanie z polityki wyeliminowanych. Na razie najbardziej spektakularne są odejścia najbliższych współpracowników Donalda Tuska. Sławomir Nowak, który sam miał uznać w rozmowie z jednym z dokonujących nagrań kelnerów, że po publikacji spotkań w Sowie „będzie skończony”, jest od kilku miesięcy poza polityką. Bartłomiej Sienkiewicz odszedł wczoraj. Oficjalnie – bo ma dość ataków. Nieoficjalnie raczej dlatego, że uległ „władcom taśm” – tym tajemniczym ośrodkom, które najwyraźniej postanowiły przemeblować partię establishmentu III RP. Sienkiewicz zrozumiał zapewne, że powinien zająć się czymś innym, bo w domenie publicznej może się niebawem pojawić coś mocniejszego na jego temat. Można się spodziewać kolejnych spektakularnych demaskacji i odchodzących w niesławie. Wojna na szczytach III RP trwa w najlepsze – uznano prawdopodobnie, że musi zmienić się wszystko, by nie zmieniło się nic. Nazwy, liderzy, ludzie. PO już się nie broni przed atakami opozycji. Walczy o życie z samymi swoimi.