Za kilka dni minie rok od wybuchu afery taśmowej. Już w dniu publikacji pierwszych rewelacji „Wprost” uważałem, że rząd powinien podać się do dymisji. Czas tylko mnie w tym utwierdził. Pozostał jednak do rozstrzygnięcia powód ujawnienia tych taśm. Czy najważniejsze jest to, że minister Bartłomiej Sienkiewicz dał się nagrać przez kelnerów? A może fakt, że Marek Belka ustawiał dodrukowywanie pieniędzy po to, żeby PiS nie doszło do władzy? Co mnie bardziej oburza? Czy to, że Radosław Sikorski jadł służbowo, a pił prywatnie, czy to, że pewien minister umawiał się w restauracji z prostytutkami? Zastanawiam się, czy większym skandalem jest to, że rząd miał od siedmiu lat „w d… górnictwo”, czy to, że wicepremierem jest, zdaniem innej wicepremier, „debil”? Może podobny dylemat mają w PO i stąd decyzja, by nie robić nic.