Dokładnie 10 lat temu przejąłem obowiązki redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”. Działo się to w warunkach wewnętrznej awantury i wściekłego ataku „Gazety Wyborczej”, która nie mogła pogodzić się z decyzją udziałowców „GP”. Chwilę później zalała nas fala procesów, które trwają do dzisiaj. Gazetę parokrotnie próbowano przejąć, używając do tego „nawróconych” udziałowców albo „olśnionych” nagle dziennikarzy. Przeżyłem bardzo gorzkie rozczarowania, ale po 10 latach mogę Państwu powiedzieć: warto było.

Dziesięć lat temu moją pierwszą decyzją redakcyjną było oficjalne poparcie kandydatury Lecha Kaczyńskiego na prezydenta. Chciałem skończyć raz na zawsze z udawaniem przez dziennikarzy, że nie mają poglądów i są przezroczyści. To jedno z największych kłamstw współczesnych mediów.
Dzisiaj, akurat w moje 10-lecie, doczekaliśmy się tego, że prezydent elekt pierwszego wywiadu dla tygodnika udzielił właśnie „GP”. Koło historii się zamknęło. Nie byłoby to możliwe bez trwających przy mnie wiernych przyjaciół, szczególnie Kasi Gójskiej-Hejke i Piotra Lisiewicza. Ale na różnych etapach wielu ludzi mi pomagało. Zawsze mogłem liczyć na Czytelników i kluby „Gazety Polskiej”. Wam wszystkim bardzo dziękuję.