W niedzielę 7 czerwca rozpoczyna się w zamku Elamau koło Garmisch Parten Kirchen (Bawaria) dwudniowy szczyt G7, na którym spotkają się przywódcy siedmiu najbardziej rozwiniętych krajów świata - USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady, Włoch i Japonii. Ze względu na zaangażowanie Władimira Putina w konflikt zbrojny na Ukrainie z grona tego w tym roku wykluczono Rosję. Okazuje się jednak, że krok ten nie podoba się przedstawicielom niemieckiego biznesu oraz dużej części tutejszych polityków.

Już tylko kilka dni pozostało do rozpoczęcia w Bawarii szczytu G7 i coraz głośniejsze stają się liczne protesty przeciwko tej imprezie. Protestują nie tylko antyglobaliści i ekolodzy, ale także niemiecki biznes i politycy. Ci pierwsi przy okazji tego typu spotkań, jak zwykle organizują antywojenne wiece i protesty uliczne, ale tym razem akcje protestacyjne zapowiadają się o wiele bardziej poważnie. Już od wielu tygodni na forach internetowych zwołują się liczne lewackie ugrupowania, antyglobaliści oraz organizacje ekologiczne. Policja przewidując, że podczas szczytu do Bawarii przybędzie nawet kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów (i to nie tylko tych nastawionych pokojowo) postawiła w stan gotowości około 20 tys. funkcjonariuszy. Nie tylko przywrócono kontrole na przejściach granicznych, ale także wzmożono kontrole pojazdów w całym regionie.

Sprawdzają wszystko
Policja i służby specjalne bojąc się ataków terrorystycznych w okolicy zamku Elamu (miejsce szczytu) sprawdzają każde gospodarstwo, każdy metr ziemi, sprawdzane są studnie, piwnice i dachy. Spawane są studzienki wodno-kanalizacyjne. Władze Garmisch Parten Kirchen w trybie administracyjnym – jakoby kierując się względami ochrony środowiska - zakazały w tych dniach rozbijania obozów na polach i łąkach. W rzeczywistości chodzi w tym wypadku o uniemożliwienie grupowania się w jednym miejscu wielu setek demonstrantów. Organizację szczytu G7 ostro krytykują mieszkańcy dotkniętych terenów, którzy skarżą się (oprócz hotelarzy) na zdecydowanie niższe obroty w tym czasie, bowiem rygor ciągłych policyjnych kontroli i obecność tysięcy demonstrantów skutecznie odstraszają turystów. Były minister niemieckiej obrony Teodor von Gutenberg także dołączył do grona krytyków, stwierdzając, że już od wielu lat G7 czy wcześniej G8 nie spełnia żadnych nadziei.

Organizacja szczytów kosztuje podatników każdorazowo wiele milionów euro, a przywódcy już od lat nie potrafią podjąć jakąkolwiek ważną i istotną dla świata decyzję – powiedział w jednym z wywiadów Gutenberg.


Faktem jest, że (jak szacuje Niemiecki Związek Podatników) tegoroczny koszt organizacji szczytu w zamku Elamu w Bawarii wyniesie ponad 200 milionów euro.  

Bez Putina to nie to samo
Część niemieckich polityków jest bardzo niezadowolona z faktu, że z grona najbogatszych państw świata wykluczono Rosję. Były kanclerz Helmut Schmidt (SPD) ostro skrytykował brak zaproszenia dla Putnia na tegoroczny szczyt G7.

Bez Putina szczyt ma ograniczone możliwości działania – stwierdził Schmidt w wywiadzie dla agencji DPA i dodał – mam jednak nadzieję, że zachód nie będzie dolewał oliwy do ognia.


Helmut Schmidt wielokrotnie usprawiedliwiał agresywne działania Putina zarówno na Ukrainie, jak i w innych regionach świata. Zdaniem byłego kanclerza, który już wielokrotnie udowadniał swoją wyjątkową sympatię dla rosyjskich przywódców, Putin czuje się obrażony przez zachód, który go niepoważnie traktuje. W podobnym tonie wypowiada się przewodniczący Niemiecko-Rosyjskiego Forum Matthias Platzeck, który stwierdził wyraźnie: „Rosja musi jak najszybciej powrócić w szeregi G7”. Jego zdaniem bez Moskwy świat nie poradzi sobie w konfliktach na Bliskim Wschodzie, w Afganistanie w Iraku czy Syrii. Nawet politycy konserwatywnej CSU są za Putinem. Wilfried Scharnagl opowiedział się przeciwko międzynarodowej izolacji Moskwy. Jego zdaniem przy obecnie napiętych stosunkach pomiędzy Europą i Rosją zachodni politycy powinni poświęcać Putinowi trzy razy tyle czasu, co normalnie.

 Zamiast tego nie zaproszono go na szczyt do Niemiec, a powinien być najważniejszym gościem na szczycie G7, aby pomogło to pokonać trudności i osiągnąć nowy porządek – stwierdził Scharnagl. Inny polityk bawarskiej partii, burmistrz miejscowości Kruen (tam leży zamek Elmau) Tomas Schwarzenberger stwierdził, że bardzo żałuje, iż nie będzie razem z innymi przywódcami Wladimira Putina.


Przemysł niemiecki tęskni za Putinem
Wykluczenie rosyjskiego prezydenta z elity G7 ostro krytykuje cały niemiecki przemysł. Przewodniczący Komisji (Komitetu) Wschodniej Niemieckiej Gospodarki Eckhard Cordes stwierdził, że wykluczenie prezydenta Rosji Władimira Putina ze spotkania przywódców najbardziej wpływowych krajów świata, które odbędzie się za kilka dni w Bawarii jest wielkim błędem.

 Wykluczając Putina z rozpoczynającego się 7 czerwca szczytu G7 stracono szansę na podjęcie dialogu z Rosją – stwierdził Cordes.


Jednak kanclerz Angela Merkel pozostaje niewzruszona i ponownie powtórzyła, że jak długo jak Rosja nie zacznie przestrzegać podstawowych wartości i praw człowieka, tak długo powrót do grona G7 jest niemożliwy. Takie samo zdanie ma szef niemieckiej dyplomacji Frank Walter Steinmeier.