Kwota wolna od podatku, czyli część wynagrodzenia, która nie jest opodatkowana, wynosi w Polsce zaledwie 3091 zł. Rządząca koalicja PO i PSL cały czas blokuje inicjatywy zmierzające do podwyższenia Polakom tego żenująco niskiego progu. Tymczasem diety poselskie wolne od podatku to aż 27 360 zł, a więc blisko dziewięć razy więcej niż w wypadku najbiedniejszych.

3091 zł – tak żenująco niskiej kwoty wolnej od podatku nie ma nawet w dużo biedniejszych od Polski krajach afrykańskich jak Mauretania czy Tanzania. Na tle innych państw Unii Europejskiej sytuacja najbiedniejszych Polaków wygląda wręcz żałośnie. Dla porównania, kwota wolna od podatku w Chorwacji po przeliczeniu wynosi 14 tys. zł, w Niemczech – 34 tys. zł, w Wielkiej Brytanii – 48 tys. zł, w Holandii i Szwecji – 88 tys. zł.

Brak zgody Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego na podniesienie kwoty wolnej od podatku najmocniej uderza w grupę ok. 3 mln Polaków, którzy na co dzień zmagają się z ubóstwem i nędzą. Przez niemal osiem lat partie te nie wykorzystały parlamentarnej większości, aby ulżyć najbiedniejszym. I wciąż nie zamierzają im pomóc. Stanowczo przeciwko podwyżce opowiedział się minister finansów Mateusz Szczurek, nie widząc takich możliwości w budżecie.

Rządząca koalicja jest tak twarda w swoim postanowieniu, że oburzyło to już nawet Rzecznika Praw Obywatelskich, który upomniał się o najbiedniejszych. Pod koniec 2014 r. zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego zbyt niską kwotę zwolnienia od podatku PIT. W piśmie skierowanym do Trybunału zauważył, że roczny dochód odpowiadający takiemu zwolnieniu (3091 zł) nie pozwala na zapewnienie elementarnych potrzeb życiowych. I stwierdził, że działania rządu w tej mierze są niekonstytucyjne i nieobywatelskie. Zdaniem rzecznika kwota wolna od podatku powinna odpowiadać progowi ubóstwa, to jest kwocie 542 zł miesięcznie, co w skali roku przekłada się na limit w wysokości 6504 zł.

Bierność rządu spowodowała, że posłowie opozycji sami wnieśli do Sejmu projekt ustawy zwiększającej kwotę wolną od podatku do wysokości postulowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednak politycy koalicji PO-PSL na początku lutego bieżącego roku projekt ten odrzucili. Prezydent elekt Andrzej Duda też uważa, że kwota wolna od podatku powinna być podniesiona, na początek przynajmniej do 8 tys. zł, a następnie należy ją stopniowo zwiększać.

– Dzisiaj mamy zupełnie żenującą sytuację. Kwota wolna od podatku wynosi 3091 zł, a minimum egzystencji, minimum biologiczne, poniżej którego zaczyna się zagrożenie dla życia, bo człowiek jest zwyczajnie niedożywiony, to 6,5 tys. zł – powiedział zwycięzca wyborów prezydenckich. Tak niska kwota upoważniająca do zwolnienia z podatku szokuje tym bardziej, że dla diet poselskich ten próg wynosi aż 27 360 zł, a więc blisko dziewięć razy więcej. Andrzej Duda obiecał, że jedną z jego pierwszych inicjatyw prezydenckich będzie wniesienie do parlamentu ustawy podwyższającej kwotę wolną od podatku.