Jeszcze przed jesiennymi wyborami rząd chce zmienić ustawę o NBP – tę, o której rozmawiali w słynnej już restauracji Sowa i Przyjaciele Marek Belka i ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Taka ustawa musi być jednak szeroko konsultowana z ekspertami, a nie w pośpiechu przepychana przez Sejm. Zwłaszcza gdy wyszło na jaw, że ma stać się narzędziem do zwalczania opozycji.
 
Komitet Stały Rady Ministrów zarekomendował rządowi projekt nowelizacji ustawy o NBP. Minister finansów Mateusz Szczurek powiedział, że trzeba się spieszyć, bo w kalendarzu sejmowym tej kadencji nie zostało już wiele czasu. Przedstawiciele Ministerstwa Finansów informowali kilkakrotnie, że liczą na uchwalenie nowelizacji jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

– To jest strategiczna ustawa dla rynku finansowego. Na jej podstawie powołuje się prezesa Narodowego Banku Polskiego, osobę, którą można określić mianem prezydenta polskich finansów. Przepisy te są też fundamentem finansów państwa. Takiej ustawy nie można uchwalać w pośpiechu. Musi być szeroko skonsultowana z ekspertami – mówi „Codziennej” Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

Konieczność poddania wnikliwej ocenie ekspertów tego projektu nowelizacji wynika także z faktu ujawnienia na taśmach prawdy kompromitującej rozmowy prezesa NBP Marka Belki i ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Panowie mówili o obejściu w tym projekcie nowelizacji Rady Polityki Pieniężnej, organu konstytucyjnego, po to, aby bez zgody członków RPP szef banku centralnego mógł dodrukiem pustego pieniądza dofinansowywać budżet państwa. To dosypanie pieniędzy miało pomóc PO w wygraniu jesiennych wyborów i zmiażdżeniu opozycji. „Mamy deficyt budżetowy, ryzyko przekroczenia progu, 43 proc. w CBOS dla PiS-u i osiem miesięcy do wyborów […]. Mamy d[…] pogłębiającą się na poziomie budżetu państwa” – mówił minister Sienkiewicz. W zamian za tę pomoc Marek Belka żądał dymisji Jacka Rostowskiego, ówczesnego ministra finansów. Rostowski nie godził się bowiem na takie rozwiązanie i miał mówić – jak twierdził Belka – „W życiu, to nam zdewastuje opinię, bo to jest niewykonalne, bo tego nie wolno robić”. Rostowski został zdymisjonowany, zastąpił go Mateusz Szczurek, który teraz spieszy się z uchwaleniem tych przepisów. Bezpośrednio po aferze taśmowej sprawa nowelizacji ustawy o NBP ucichła.

– Wszystko wskazuje na to, że rządzący i lobby lichwiarsko-bankowe, w tym zagraniczne, chce jeszcze ugrać coś dla siebie, wykorzystać NBP na rzecz własnych interesów – mówi „Codziennej” Janusz Szewczak. Belka i Sienkiewicz mówili o dofinansowaniu budżetu poprzez wykup obligacji skarbu państwa, ale z ręki banków komercyjnych. W sytuacji gdy na świecie niektóre banki centralne, w tym Europejski Bank Centralny, dofinansowują państwa, bezpośrednio skupując obligacje, należałoby zastanowić się nad wprowadzeniem takich rozwiązań w Polsce, aby nie wyłącznie zagraniczne banki komercyjne zarabiały na polskim deficycie – twierdzi Janusz Szewczak.

W sytuacji gdy obecna władza, co wynika z podsłuchanych rozmów, chce wykorzystać NBP do własnych celów, nie jest bezzasadne, by dokładnie przyjrzeć się projektowi nowelizacji.