Wbrew pozorom nie jesteśmy narodem męczenników. Pracujemy bardzo dużo, bo musimy. Niewiele nacji potrafi tak się cieszyć z życia, gdy jest ku temu choćby odrobina okazji. Potrafimy za to mobilizować się w chwilach najważniejszych.

W momencie gdy będą Państwo czytali ten komentarz, jest tylko kilka godzin do ciszy wyborczej. Chyba nikomu już nie trzeba uświadamiać, o jaką stawkę tu chodzi. Polska może być od poniedziałku innym krajem. To jest absolutnie w naszych rękach. Dwa tygodnie temu napisałem, że o wyniku może zdecydować nawet kilka tysięcy głosów. Był już taki precedens w USA. Dlatego musimy dokonać maksymalnej mobilizacji. Wystarczy, żeby każdy z czytelników tego komentarza przekonał  jedną osobę. Kilkadziesiąt tysięcy dodatkowych głosów wystarczy. Materiałów do rozmowy mają Państwo wystarczająco dużo na Niezaleznej.pl czy w ostatnim tygodniku „Gazeta Polska”. Poświęćmy te kilka godzin dla Polski. Porozmawiajmy z sąsiadami, kolegami w pracy, rodziną. Andrzej Duda będzie prezydentem, którego nie będziemy musieli się wstydzić. Z całą pewnością nie ma takich rzeczy do ukrycia co Bronisław Komorowski. Nie ma też takich problemów ze zdrowiem. A pan prezydent niech da sobie i nam odpocząć.