Pamiętajmy, co jest stawką tych wyborów: to, czy zapis w konstytucji, że to naród decyduje, kto rządzi w kraju, ma jeszcze w ogóle sens.

Czy zatem wygrają zjednoczone siły systemu III RP – od celebrytów poprzez generałów i sportowców po polityków – ci, którzy wygodnie umościli się w Rzeczypospolitej? Czy zdołają odebrać narodowi wolę, chęć działania i siłę? Czy też odwrotnie – to my będziemy w stanie, jako zjednoczony naród, powiedzieć im wszystkim, że Polska nie jest ich własnością, lecz to my, naród, jesteśmy w niej suwerenem. I to jest sens tych wyborów. Musimy pokazać, że nie zgadzamy się, by było, jak mówił kiedyś Zbigniew Herbert: „Warszawa, tam mieszkają właściciele Polski”. Właścicielami Polski jesteśmy my, Polacy, gdziekolwiek mieszkamy, pod warunkiem że mamy Polskę w sercu. I to trzeba w niedzielę pokazać.