Kiepska forma Bronisława Komorowskiego - podczas wiecu w Stargardzie Szczecińskim nie potrafił zapanować nad emocjami. Właściwie nad nerwami. Z zaciśniętymi ze złości ustami, prezydent wygrażał pięścią, krzyczał. Ale całkowicie niezrozumiały był wątek "drobiowy", bo Komorowski znowu zaczął coś mówić o... kurach.

Bronisław Komorowski krąży po Polsce; w czwartek zawitał do Stargardu Szczecińskiego. Oprócz partyjnego aktywu, kandydata Platformy Obywatelskiej, "przywitali" również mieszkańcy miasta. Z transparentami "Precz z Szogunem", czy domagający się śledztwa w głośnej sprawie Fundacji Pro Civili. Głośno się domagali...

To w pewnym momencie wyprowadziło z równowagi Bronisława Komorowskiego. Wyraźnie zdenerwowany zaczął pokrzykiwać i wskazywać palcem na krytykujących go młodych mieszkańców Stargardu Szczecińskiego.

- Stanowią świetną ilustrację tego, między kim a kim będziecie państwo wybierali 10 maja. Są tacy, którzy pewnie będą chcieli głosować na awanturę, na kłótnię, na nieumiejętność współpracy, na stwarzanie zagrożenia, na niezgodę narodową. Ale nas jest więcej! Tych, którzy chcą Polski bezpiecznej i Polski zgodnej - grzmiał Komorowski.

Czyli według starej i mocno już zdartej płyty. Ale im więcej mówił, tym "nakręcał" się coraz bardziej. Już nie tylko krzyczał, ale wygrażał pięścią.

- Wygranie przez mojego konkurenta... Tacy ludzie będą wchodzili do pałacu prezydenckiego. Tacy ludzie będą budowali wizerunek naszej ojczyzny na zewnątrz. Tacy awanturnicy, tacy przeciwnicy zgody. Nie ma na to naszej zgody!

A teraz najciekawsze! Może nasi Czytelnicy zgadną o co chodziło Komorowskiemu. Czekamy na pomysły w komentarzach - nagród nie przywidujemy.

CYTAT DNIA, A MOŻE I CAŁEJ KAMPANII WYBORCZEJ:

Te słynne kury z Mazur też przestaną się nieść. I co? Nie ma mleka, kury się nie niosą... - stwierdził kandydat Platformy.

Wątek z drobiem pojawia się nie po raz pierwszy. Było już przemówienie o kurach.

TEGO WYSTĘPU DŁUGO NIE ZAPOMNISZ - OBEJRZYJ!