Tekst Krzysztofa Stanowskiego o Smoleńsku na portalu piłkarskim Weszło.com poruszył dziennikarzy i blogerów. Bije rekordy odsłon. Facet napisał oczywistości, chociaż w niezwykle efektownym stylu, okraszając artykuł kilkoma wulgaryzmami. Stanowski opisuje – z obrzydzeniem – jak PO gra katastrofą smoleńską, jak prowokuje do awantur, na przykład w sprawie lokalizacji pomnika. Pisze o prezydencie, który nie odpowiada na pytania, i że trudno pojąć, jak ktoś taki w ogóle został głową państwa. Obrońcy władzy zareagowali jak zwykle – skupili się na wulgaryzmach, autora przypisali do PiS‑u albo tak jak Paweł Wroński wyśmiewali, że oto prawica znalazła sobie nowy autorytet. Drodzy dziennikarze „Wyborczej” – wolę się ze Stanowskim zgubić, niż z Dominikiem Tarasem, waszym symbolem „wolności”, który paradował w dniach żałoby narodowej z krzyżem ułożonym z puszek, odnaleźć. Jesteście, na szczęście, ze swoimi „autorytetami”, coraz bardziej osamotnieni.