Nie sposób przecenić wagi sprawy smoleńskiej dla losów suwerenności Polski. Poniższy artykuł nie dotyczy jednak tego, co wydarzyło się w Smoleńsku, tylko gry tą katastrofą. Gry, której celem jest zachowanie władzy, która stanowi gwarant, że państwo polskie nie podejmie żadnych kroków zmierzających do wyjaśnienia tragedii.

Czy to, kto będzie rządził Polską, jest obojętne dla interesów Rosji i Niemiec? Nie – przyjęcie takiego założenia byłoby bezpodstawne. Czy państwa te wahają się forsować swoje interesy? Nie – doświadczenie temu przeczy. Czy mają instrumenty oddziaływania na sytuację w Polsce? Tak, mają.

Czy przypuszczenie, że Rosja i Niemcy usiłują wpłynąć na rozstrzygnięcia wyborcze w Polsce, to hołdowanie spiskowej teorii dziejów? Nie – przyjęcie założenia odwrotnego – uznanie, że mając interesy i instrumenty, będą wahały się użyć tych drugich do realizacji tych pierwszych – wymagałoby przytoczenia jakichś sensownych argumentów na rzecz tak śmiałej tezy. Dyskredytowanie powyżej przedstawionej logiki przez określenie jej mianem teorii spiskowej byłoby więc de facto przyznaniem, że takowych argumentów nie ma.

Tematy sporu wyborczego

W systemie demokratycznym każdej elekcji – czy to prezydenckiej, czy parlamentarnej – towarzyszy podział wyborców na zwolenników i przeciwników danego obozu politycznego. Dokonuje się on na bazie stosunku obywateli do określonych zagadnień, będących przedmiotem odmienności opinii. Zagadnienia te to osie sporów. Ich określenie nie jest obojętne dla rezultatów wyborów, jest więc przedmiotem najpierw decyzji, a potem gry politycznej. Na tę grę można oddziaływać, starając się zmienić zestaw tematów debaty wyborczej, także w trakcie trwania kampanii. Jeśli dotychczasowe osie sporu zwiastują klęskę, potrzeba ich zmiany staje się paląca. W bieżącej kampanii wyborczej osiami sporów były:

- Skala zadłużenia państwa – słynny licznik Balcerowicza – i jej skutki:
a) wiek emerytalny 67 lat przyjęty przez rząd PO ustawą sejmową, zatwierdzoną przez prezydenta Bronisława Komorowskiego;
b) przejęcie pieniędzy obywateli z OFE w celu załatania budżetu państwa, dokonane przez rząd PO za zgodą i z poparciem prezydenta.

- Skala bezrobocia i postępujący proces dezindustrializacji Polski (przejawem tego sporu był konflikt wokół spółek węglowych, a wcześniej stoczni).

- Polityka podatkowa rządu – wzrost podatków wbrew obietnicom wyborczym.

- Problem bezpieczeństwa energetycznego kraju tak w wymiarze unijnym (pakiet energetyczno-klimatyczny, dekarbonizacja – tzn. wykluczenie węgla z energetyki unijnej, a więc i polskiej), jak i w zakresie surowcowego uzależnienia od Rosji (gaz, ropa naftowa).

- Sytuacja w służbie zdrowia – zmniejszająca się dostępność leczenia – czas oczekiwania nań (kolejki) i koszty.

- Skala korupcji i przerostu aparatu urzędniczego.

- Afery w łonie elit rządzących od hazardowej, przez Amber Gold, po taśmową, ukazujące stan państwa i skalę jego niewydolności w walce z patologiami.

- Stosunek elit rządzących do Polski – tu symbolem może być spór o to, czy premier „uciekł na ciepłą posadę do Brukseli”, gdzie został „dużym misiem”, porzucając „cały ten syf”, czy też „nasz rodak został prezydentem Europy”.

- Polityka zagraniczna – aktywna, ukierunkowana na oparcie się na USA i poszukiwanie sojuszników w regionie – wśród naszych sąsiadów (Skandynawowie, Bałtowie, Ukraina, Rumunia), oparta na woli stawienia czoła wyzwaniu rosyjskiemu versus pasywna – „niewychodząca przed szereg” – czekająca na rozwiązanie problemów przez wielkie mocarstwa, zorientowana na UE, a de facto na Niemcy, do 2013 r. demonstrująca zaufanie do Rosji, a potem obawiająca się jej drażnienia, lekceważąca sąsiadów i dystansująca się od USA (wycofanie wojska z Iraku, odrzucenie tarczy antyrakietowej, brak wspólnych projektów).

- Nieporadność inwestycyjna (gazoport, najdroższe autostrady Europy, „basen narodowy”, gaz łupkowy, kanał przez Mierzeję Wiślaną do Elbląga itd.)

- Zaniedbanie obronności – niewykonywane budżetu MON w latach 2008–2014, cięcia budżetowe wbrew ustawie w latach 2008 i 2013 – ostatnie wręcz firmowane przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, pośpieszne uzawodowienie armii bez systemu zapewnienia jej liczących się rezerw osobowych na wypadek mobilizacji i wojny, ślimaczące się przetargi, odległe (przekraczające prawdopodobny termin wystąpienia zagrożenia wojennego) horyzonty czasowe wprowadzenia do służby nowych systemów uzbrojenia itd.

- Kryzys sądownictwa – przekraczający wszelkie normy czas trwania procesów i „sądy na telefon”. Brak faktycznej równości obywateli wobec prawa.

- Wielowymiarowy kryzys szkolnictwa wszystkich szczebli – problem sześciolatków, zasadność istnienia gimnazjów, system boloński – podział studiów na licencjackie i magisterskie, skala sprawozdawczości akademickiej i finansowania oświaty oraz badań naukowych, kwestia programów nauczania szczególnie w wymiarze kształcenia obywatelskiego – ograniczenie godzin historii, usuwanie klasyki literatury polskiej z lektur itp.

- Brak polityki historycznej, a raczej antypolityka – finansowanie z pieniędzy publicznych „dzieł” szkalujących Polskę (np. „Pokłosie”).

- Wizerunek prezydenta Komorowskiego – jego liczne gafy i narastające wrażenie miałkości intelektualnej.

- Związki prezydenta z WSI.

Zmienić temat sporu lub przegrać

Kampania Andrzeja Dudy była jak dotąd pasmem sukcesów. Wymienione osie sporu zmuszały PO i Bronisława Komorowskiego do głębokiej defensywy. Walka wyborcza wokół nich groziła klęską. Należało ją przerwać i wybrać inne pola bitwy. Powinny one być silnie emocjonalne, dotyczyć dziedzin trudnych do zdefiniowania w kategoriach policzalnych danych lub kwestii na tyle eksperckich, że dla wyborcy pozostających przedmiotem decyzji opartej na zaufaniu do opinii specjalistów, którym wierzy, przy odrzuceniu tez tych, którym nie ufa. To, którzy są, a którzy nie są godni zaufania, jest zaś przedmiotem decyzji emocjonalnej – opartej na sympatiach, a nie na własnej zdolności do analizy eksperckiej. Wszystkie te cechy wypełniają cztery ostatnie wrzutki wyborcze: wyrok na Mariusza Kamińskiego (jego ocena wymaga fachowej wiedzy prawniczej, a wyjątkowa surowość dodatkowo podgrzewa emocje), spór o in vitro (mający charakter światopoglądowy, a zatem emocjonalny), spór o miejsce pomnika smoleńskiego i wreszcie spór o naturę katastrofy. Ten ostatni jest taktycznie najważniejszy. Był bowiem dotąd wyborczo bezpłodny – jego toczenie po 2010 r. było jedynie mobilizowaniem przez obie strony własnego twardego elektoratu, a nie zdobywaniem nowych wyborców. Głównym zagrożeniem dla PO jest zaś obecnie postępujące zniechęcenie jej dawnych zwolenników, grożące ich nieobecnością przy urnach. Naczelnym zadaniem PiS natomiast jest wyjście poza własny żelazny elektorat. Spór o Smoleńsk, jeśli potoczy się tak jak w poprzednich latach, jest więc ostatnią szansą PO i Komorowskiego.

Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"