Bronisław Komorowski podpisał konwencję antyprzemocową, choć nie brakuje poważnych wątpliwości z nią związanych. Przede wszystkim nie jest jasne – wbrew zapewnieniom prezydenta – czy dokument ten jest zgodny z polską konstytucją w kontekście zapisów dotyczących ochrony małżeństwa, rodziny i tradycji religijnych. Wprowadza on ponadto do naszego prawa nowe pojęcia związane z płcią społeczno-kulturową i niestandardowymi zachowaniami obyczajowymi, podczas gdy w polskim języku legislacyjnym nie jest znana wykładnia tych pojęć. Wątpliwości budzi także istnienie różniących się merytorycznie tłumaczeń konwencji wykorzystywanych w czasie sejmowej debaty. Konwencja daje możliwość wpływania na polskie prawodawstwo grupie ekspertów ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z niedemokratycznego ciała GREVIO. Stworzony został w Polsce program resocjalizacji na wielką skalę. Nowa antyprzemocowa polityka, która będzie realizowana na każdym etapie edukacji, oparta będzie na ideologii zawartej w konwencji. Powstała tym samym wielka machina biznesowa. Za pracę rozmaitych zatrudnionych w niej „edukatorów” zapłacą z podatków wszyscy Polacy.