Polska nie powinna wyrazić zgody na przejazd przez swoje terytorium członków rosyjskiego klubu motocyklowego Nocne Wilki. Nie mamy tu przecież do czynienia ze zwykłą organizacją pasjonatów jednośladów, ale z proputinowską jaczejką, która brała czynny udział w oderwaniu Krymu od Ukrainy i której członkowie – według informacji podawanych w mediach – ciągle walczą po stronie rosyjskich separatystów. Jej pojawienie się w Polsce oznacza groźbę prowokacji, która z kolei mogłaby się stać pretekstem do rosyjskich akcji odwetowych wobec obywateli polskich mieszkających na terenie Federacji Rosyjskiej. Brak zgody na przejazd Nocnych Wilków byłby na pewno dla nas korzystny wizerunkowo w kontekście stosunków z państwami bałtyckimi i Ukrainą. Także sama wymowa paradowania tej grupy – podkreślenie sowiecko-imperialnej tezy o rozstrzygającej roli ZSRS w zwycięstwie nad III Rzeszą, przy przemilczeniu roli Sowietów w pierwszej części wojny – jest nieakceptowana z polskiego punktu widzenia i służy wyłącznie propagandowym interesom Moskwy.