MSZ jakiś czas temu zasłynęło produkcją spotu, który w zamyśle miał reklamować Polskę na świecie. Koszt wytworzenia tego arcydzieła wynosił 1,4 mln zł. To kwota, której przeciętny Polak nie zarabia w ciągu całego swojego życia. Okazuje się jednak, że spot jak na razie nie promuje Polski, bo... państwo polskie nie ma pieniędzy na jego emitowanie w światowych mediach. Ktoś mógłby replikować, że użyte przeze mnie porównanie do zarobków Kowalskiego jest demagogią. Że to absurd zestawiać kwoty pojawiające się w kontekście budżetu państwa do kwot budżetów domowych. Jednak takie zestawienie jest wyjątkowo wymowne, gdyż pokazuje, jaki stosunek do pracy obywateli mają rządzący. Operują wszak pieniędzmi pochodzącymi z naszych podatków, a pieniądze te to tylko artefakt w wygodny sposób symbolizujący pracę. Widać wyraźnie, że ci ludzie naszej pracy nie poważają, skoro są w stanie jej owoce wyrzucać w błoto. Jaka wersja tego scenariusza Państwu bardziej odpowiada: że czynią to z głupoty, czy że jakiś znajomy królika musiał zarobić sobie na nowy jacht albo limuzynę?