Janusz Piechociński podobno spotkał się wczoraj z rolnikami protestującymi przed gmachem Kancelarii Premiera. Jak wyglądało to spotkanie w rzeczywistości? Piechociński nie podszedł nawet do organizatorów manifestacji. Zjawił się pod namiotem rolników i w świetle fleszy, przy kamerach, wygłosił krótki komunikat o tym, że jako protestujący rozbijamy polską wieś, a także zaapelował, byśmy przyszli do stolika porozmawiać z nim, po czym obrócił się na pięcie i poszedł. Nie miała tam miejsca żadna normalna rozmowa przedstawiciela rządu z obywatelami, którzy w sposób normalny dla demokracji dają wyraz swojemu oburzeniu polityką rządu. Nic dziwnego, że rolnicy – a wśród nich także członkowie PSL‐u – poczuli się urażeni. Nic dziwnego, że krzyczeli za Piechocińskim „złodziej! ”. To nie był dialog, ale PR-­owa ustawka.