„Przeprosin redakcji „W Sieci” nie przyjmuję, ponieważ zawiera kłamstwo. Kłamliwe zachowanie Redakcji stanowi poważne zagrożenie dla wolności słowa w Polsce” - stwierdza w nadesłanym do portalu niezalezna.pl oświadczeniu dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Historyk wydał oświadczenie w związku z wyjaśnieniem redakcji „W Sieci” ws. zarzutów historyka Piotra Gontarczyka w jego ostatnich publikacjach.
 
Poniżej pełna treść oświadczenia dr. hab. Sławomira Cenckiewicza "w związku kłamliwym „wyjaśnieniem” redakcji „W Sieci” na temat fałszywych zarzutów Piotra Gontarczyka":

Redakcja tygodnika „W Sieci” (nr 51/52, 2014, s. 8) opublikowała w dniu dzisiejszym w rubryce „Listy do redakcji” wyjaśnienie, w którym napisano: „Uprzejmie wyjaśniamy, że informacja zawarta w tekście dr. Piotra Gontarczyka, jakoby Sławomir Cenckiewicz napisał w książce „Atomowy szpieg”, iż wojna w Wietnamie była w latach „dziewięćdziesiątych”, jest niezgodna z prawdą i znalazła się w artykule w wyniku błędu redakcji, za co przepraszamy Autora książki, pana Sławomira Cenckiewicza, oraz dr. Piotra Gontarczyka. W ostatecznej wersji tekstu przekazanej przez dr. Piotra Gontarczyka ten fragment brzmiał inaczej. Ta drobna pomyłka oczywiście w niczym nie zmienia ustaleń dotyczących istoty sprawy – manipulacji, którymi uderzono w legendarnego Powstańca”.
 
W odpowiedzi na takie zachowanie redakcji „W Sieci” ze swojej strony oświadczam:

1. Przeprosin redakcji „W Sieci” nie przyjmuję, ponieważ zawiera kłamstwo.
2. Kłamliwe zachowanie Redakcji stanowi poważne zagrożenie dla wolności słowa w Polsce.
 
Po pierwsze. Redakcja określiła sprawę, jako „drobną pomyłkę”. Gdyby rzeczywiście tak było, machnąłbym na nią ręką. Mam jednak na ten temat zasadniczo odmienne informacje. Zarzuty wobec książki „Atomowy szpieg” nie polegają na prawdzie, co zostało przeze mnie sprostowane w dniu 9 grudnia 2014 r. w odrębnym oświadczeniu przesłanym do redakcji „W Sieci” i portalu wPolityce.pl z prośbą o publikację. Zamiast tego, w dniu 10 grudnia br. zostałem poinformowany listownie przez Michała Karnowskiego, że „śledztwo wewnętrzne wykazało, że dr Gontarczyk nie jest tu winny – to jeden z naszych redaktorów popełnił niestety błąd. Wersja ostateczna tekstu jaką otrzymaliśmy od dra Gontarczyka nie zawierała w ogóle tego akapitu. Za błąd Ciebie i doktora Gontarczyka przeprosimy w najbliższym numerze”. W wyjaśnieniu redakcji „W Sieci” z dnia dzisiejszego nie ma już mowy o tym, że tekst Gontarczyka „nie zawierał tego akapitu”, ale, że „ten fragment brzmiał inaczej”.
 
W związku z powyższym jestem zobowiązany poinformować opinię publiczną o incydencie jaki miał miejsce już po zakończeniu programu publicystycznego w TV Republika (8 grudnia br.), gdzie wieczorem dyskutowałem razem Piotrem Woyciechowskim i Piotrem Gontarczykiem o sprawie Witolda Kieżuna na zaproszenie reaktora Michała Rachonia. Otóż po zakończeniu dyskusji na antenie zapytałem Piotra Gontarczyka o zarzuty dotyczące mojej książki „Atomowy szpieg”. W pierwszej automatycznej reakcji podtrzymał on swoje zarzuty, po czym redaktor Rachoń wręczył mu książkę „Atomowy szpieg” prosząc o wskazanie spornych fragmentów. Już po lekturze pierwszego fragmentu dotyczącego wojny wietnamskiej Gontarczyk natychmiast zaczął mnie przepraszać za to, że tak napisał, co zresztą kontynuował również później na korytarzu stacji telewizyjnej.
 
Po drugie. Wszystko to powoduje, że mam prawo uznać zachowanie redakcji „W Sieci” za wielkie oszustwo, zarówno w stosunku do mnie, jak do opinii publicznej. Powodów, dla których Redakcja uznała za konieczne sfałszowanie całej sprawy nie będę w tej chwili dociekał, choć tak poważne fałszerstwa muszą mieć poważne przyczyny o podobnym charakterze. Muszę jednak odnotować, że przyjęta przez redakcję „W Sieci” metoda zacierania śladów po wykorzystaniu i wspieraniu kłamstwa Piotra Gontarczyka, stanowi zagrożenie dla ogólnej wiarygodności mediów, a więc problemu podniesionemu tak silnie przez stutysięczny marsz Polaków „w obronie wolności mediów” – wspierany przez redakcję „W Sieci” – w dniu 13 grudnia b.r.
 
W korespondencji ze mną Redakcja tłumaczyła kłamstwo Piotra Gontarczyka rzekomym błędem „jednego z naszych redaktorów”. Aby przekonać się o absurdalności tego tłumaczenia wystarczy przytoczyć fragment artykułu Gontarczyka („Zakłamana lustracja”, „W Sieci”, nr 50, 2014): „w ostatnim dziele dr. hab. Cenckiewicza („Atomowy szpieg”) po krótkim kartkowaniu przeczytałem, że wojna w Wietnamie była w latach „dziewięćdziesiątych” XX w. (s. 119)”. Przekonywanie, że coś podobnego mógł wpisać – bez wiedzy autora – redaktor, jest oczywistym kłamstwem.
 
Przyjmując natomiast hipotetycznie argumentację Redakcji trzeba by uznać, że tygodnik „W Sieci” daje ważne artykuły do „obróbki” redaktorom nie tylko niekompetentnym, ale i uważających się za uprawnionych do dopisywania do cudzego tekstu własnych wtrętów. Ponadto – jeżeli to skandaliczne dopisanie miałoby mieć charakter samowolny, to dla każdego dziennikarza jest oczywistością, że „jeden z naszych redaktorów” już utracił pracę we „W Sieci” i trudno mu będzie znaleźć nową w jakimkolwiek piśmie dbającym o swoją wiarygodność. Na pytanie – dlaczego tak się nie stało? – pojawiałby się domysł, że może to nie żaden „redaktor”, a sama redakcja, by tak rzec, sama w sobie, dokonała tego kłamliwego dopisania.
 
Jestem jednak przekonany, że tak nie było, więc – wraz z wszystkimi obserwatorami tej przykrej sprawy – pozostaję w oczekiwaniu na jej rzetelne wyjaśnienie i przekazanie mi przeprosin nie obciążonych żadnym nowym kłamstwem, ani manipulacyjnym kontekstem.
 
Reasumując: na razie wiadomo, że opublikowane dzisiaj „wyjaśnienie” redakcji „W Sieci” powinno było ukazać się w załączonym do tego samego numeru dodatku zatytułowanym „Wielkie oszustwa”.
 
dr hab. Sławomir Cenckiewicz