Polski sztangista będący w kadrze narodowej został przyłapany na dopingu. Krzysztof Zwarycz stosował ludzki hormon wzrostu – podaje eurosport.onet.pl za „Przeglądem Sportowym”. 24-latkowi grozi dwuletnia dyskwalifikacja.
 
Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie wydała komunikat, w którym podaje, że u polskiego sztangisty wykryto niedozwolone substancje. Przegląd Sportowy doszedł, że chodzi o Zwarycza, który podczas igrzysk olimpijskich w Londynie zajął siódme miejsce w kategorii 77 kg.
 
Krzysztof Zwarycz w kwietniu brał udział w mistrzostwach Europy w Tel Awiwie. W kategorii 85 kg zajął tam piąte miejsce. Ten wynik będzie anulowany, gdyż okazało się, że próbki do analizy pobrano 24 marca.
 
Zbadano próbkę B i okazało się, że Zwarycz przyjmował ludzki hormon wzrostu.
 
- W sierpniu zbierze się komisja dyscyplinarna, następnie zarząd. Dostaliśmy jednoznaczne dokumenty, więc na chwilę obecną nie ma przesłanek ku temu, by sprawa zakończyła się inaczej, niż dyskwalifikacją – ocenia Szymon Kołecki – prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów.
 
Jest to pierwszy w Polsce przypadek zastosowania hormonu wzrostu przez sportowca - informuje eurosport.onet.pl. Zwaryczowi grozi dyskwalifikacja, która ograniczy jego szanse wzięcia udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku.