Rządowa telewizja nareszcie ma pretekst, by pozbyć się ostatniego programu niezależnego od władzy. Właśnie odwołano ostatni program „Bliżej” Jana Pospieszalskiego. Nie jest to rzecz nadzwyczajna w systemie, którego głównym stabilizatorem jest propaganda i niszczenie opinii publicznej. Charakterystyczny jest natomiast pretekst, którym się posłużono.

Program „Bliżej” zdjęto, ponieważ Pospieszalski zaprosił do dyskusji Jacka Karnowskiego, którego brat Michał Karnowski napisał artykuł, zdaniem kierownictwa TVP, naruszający dobra osobiste Andrzeja Turskiego.

Ojciec Chrzestny

Juliusz Braun słusznie uznał, że powinien bronić dobrego imienia Andrzeja Turskiego zarejestrowanego jako kontakt operacyjny SB nr 6758, ponieważ może on uchodzić za jednego z reżyserów i przekaźników tradycji mediów totalitarnych. Dla rządowej telewizji III RP jest więc idealnym Ojcem Chrzestnym. Gdy w stanie wojennym tworzono nowy typ mediów (chroniących de facto interesy środowisk rządzących w mediach przed 1989 r.), który miał w pełni rozwinąć się po Okrągłym Stole, zadanie skompletowania zespołu przyszłych gwiazd propagandy Ubekistanu powierzono właśnie Andrzejowi Turskiemu. Miał on nie tylko dobre pochodzenie, gdyż oboje rodzice byli funkcjonariuszami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, ale też kontynuował ich tradycje walki o umacnianie władzy ludowej już w pokojowych warunkach jako kontakt operacyjny I Departamentu SB.

Tradycje resortu

Andrzej Turski skompletował zespół o doskonałym pochodzeniu klasowym i przygotowaniu rodzinnym do pracy w mediach. Monika Praczuk, córka płk. SB Tadeusza Olejnika, Tomasz Sianecki, syn funkcjonariusza SB, specjalisty od walki z Kościołem, Marek Niedźwiecki zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB, Grzegorz Miecugow, syn stalinowskiego funkcjonariusza medialnego na etacie satyryka zarejestrowanego jako tajny współpracownik SB i wreszcie Beata Michniewicz, wybrana do mediów dzięki pozycji rodziny pierwszego męża, syna oddanego funkcjonariusza MBP i SB, cieszącego się pełnym zaufaniem towarzyszy radzieckich jako naczelnik Grupy Operacyjnej SB „Wisła” w Moskwie i funkcjonariuszki SB specjalizującej się w walce z Kościołem. Tak dobranemu towarzystwu mógł Andrzej Turski przekazywać tajniki zawodu propagandysty i, co najważniejsze, chlubne tradycje resortu.

Duch epoki

Jak widać (choćby po zdjęciu programu „Bliżej” ze względu na udział w nim Jacka Karnowskiego), wychowankowie dumnie niosą dalej wartości dziadków i ojców. Czy tacy Karnowscy chociaż mieli rodziców w MBP? Cóż mogły przekazać swoim latoroślom osoby niezarejestrowane przez SB jako tajni współpracownicy lub kontakty operacyjne? Gdyby Karnowscy przynajmniej robili wywiady w pozycji klęcznej z Tuskami i Kulczykami, idąc w ślady Paradowskiej i Żakowskiego – niedoścignionych wzorców medialnego bełkotu – może zasłużyliby z czasem na jakąś wyrozumiałość. No, a taki Pospieszalski. Przecież mógł do programu zaprosić Wojciecha Mazowieckiego, Radosława Markowskiego czy jakąś Kublikową. Nie wyczuł ducha epoki. Czy dla takich ludzi, oderwanych od tradycji i pozbawionych tożsamości MBP, może być miejsce w rządowych mediach? Stanowczo NIE! Podstawową zasadą Ubekistanu jest przecież kontynuacja i wierność tradycjom resortu.