Mój głęboki sprzeciw budzi reakcja Prokuratury Generalnej na apel dyrektorów muzeów, znajdujących się na terenie byłych niemieckich obozów, w którym protestowali oni przeciwko orzeczeniu Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów ws. użycia w niemieckiej prasie zwrotu „polskie obozy zagłady”. Rolą polskiej prokuratury jest występowanie w tego rodzaju sprawach w sposób aktywny i jednoznaczny. Relatywizowanie prawnej dopuszczalności używania ww. zwrotu poprzez odwoływanie się do intencji dziennikarzy nie mieści się w takiej linii postępowania i może stanowić zachętę dla innych, by w przyszłości nie lękali się pisać w ten sposób. Mam nadzieję, że pod presją opinii publicznej prokuratura zmieni kierunek swojego działania i stanie w obronie dobrego imienia Polski – tym bardziej że prokurator ma możliwość przystępowania do procesów cywilnych. Warto dodać, że przy tej okazji dobrze widać, iż rozdzielenie urzędu prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości było błędem. W jego efekcie w tego typu sprawach – ważnych dla naszego wizerunku międzynarodowego – rząd nie posiada żadnych formalnych narzędzi, by korygować działania prokuratora niezgodne z interesem narodowym.