Dowiadujemy się dzisiaj z mediów, że pan Palikot oskarża Antoniego Macierewicza o bycie rosyjskim agentem. Chce się powiedzieć: świat staje na głowie! Absurdalność tego rodzaju zarzutów jest porażająca. Można by przejść nad nimi do porządku dziennego bez komentarza, gdyby nie to, że media lansujące te rewelacje – jak choćby Wprost, Gazeta Wyborcza czy TVN– cieszą się ciągle dużą poczytnością i oglądalnością. Zatem widzom i czytelnikom tych mediów należy się małe sprostowanie.

Cała historia wyciągnięta przez pana Palikota sprowadza się do tego, że raport o rozwiązaniu WSI – przeprowadzonym przez Antoniego Macierewicza – był tłumaczony języki kongresowe (w tym język rosyjski), a nawet nie niektóre inne.

Zlecenie na tłumaczenie tego dokumentu w każdym przypadku – a więc także tłumaczenia z polskiego na rosyjski – dotyczyło raportu opublikowanego w dzienniku Monitor Polski. Żeby było jasne – Monitor Polski to taki tytuł, w którym publikuje się JAWNE urzędowe dokumenty Rzeczpospolitej Polskiej.

W związku z tym wszelkie insynuacje i kłamstwa, jakoby tajny dokument dotyczący likwidacji WSI był oddawany do tłumaczenia na język rosyjski, nie mają żadnego uzasadnienia w stanie faktycznym. Są po prostu opluwaniem człowieka, który jest jak mało kto zasłużony w ściganiu rosyjskiej agentury w Polsce. Mam nadzieję, że takie enuncjacje jak pana Palikota będą się spotykały z twardym oporem i odpowiedzią wszystkich przyzwoitych ludzi w Polsce.