Państwo zarządzane przez Tuska wykazało się wielką odpowiedzialnością, wysyłając do komisji ds. służb specjalnych Elżbietę Radziszewską. Najważniejsze zadanie aparatu państwowego – czyli skompromitowanie Antoniego Macierewicza – wymaga odpowiednich ludzi na odpowiednim miejscu. Pani Elżbieta nie ma zielonego pojęcia o służbach specjalnych, ale za to jest wiernym pionkiem na szachownicy Tuska. Na najwyższe noty zasługuje podjęcie przez nią jako szefową komisji tajnej jawnych rozmów w mediach na temat fałszywki palikotowców o tłumaczce i raporcie z weryfikacji WSI, która była też przedmiotem obrad komisji. Wydaje się, że w walce z Macierewiczem dobrym pomysłem byłoby odtajnienie obrad komisji. Być może ten, słuchając Radziszewskiej, pękłby ze śmiechu i wreszcie w Polsce zapanowałaby normalność?