„4 czerwca skończył się w Polsce tuskizm” – ogłosi w 2014 r. Doda Elektroda. Będzie to skutek obrad nowego okrągłego stołu, który zaproponował Tusk.

Role rozpisano: Komorowski ma być Jaruzelskim, Sienkiewicz – Kiszczakiem, Graś – Urbanem. Ekstremy do obrad się nie dopuści, ale opozycję rozsądną, z Gowinem i Ziemkiewiczem – jak najbardziej. Zawrą oni kompromis: 65 proc. głosów liczonych będzie na ruskich serwerach, a 35 – na polskich. Premierem – wbrew twardogłowym Palikota – zostanie Gowin, uczeń Mazowieckiego ze Znaku, pobłogosławiony przez episkopat. Ogłosi on „grubą kreskę” w sprawie Smoleńska. Potępione zostaną za to wypaczenia epoki schetynowskiej. Ekstrema pokrzyczy, że taki scenariusz wymyślony został w Moskwie, co wyśmieją wszyscy ludzie dobrej woli. Zostanie tylko drobna niezgodność z poprzednim okrągłym stołem – kwestia wojsk sowieckich, które wówczas zostały. Polska Razem zgodzi się w końcu na tymczasowe wprowadzenie do Polski rosyjskich wojsk. Po latach tłumaczyć to będzie słabą głową posła Godsona, nienawykłego do negocjowania przy wódzie, oraz jego kiepską orientacją co do geopolitycznych niuansów związanych z położeniem Polski.