Z administracyjnej procedury zrobiono światową „sensację”, aby – gdy Kościół doprecyzuje swoją naukę, niczego zasadniczego nie zmieniając, bo nie jest we władzy papieża zmiana znaczenia słów Jezusa – oderwać osoby zawiedzione od Kościoła katolickiego - pisze w "Gazecie Polskiej" Robert Tekieli

Urząd nauczycielski Kościoła Mediów Lewicowo-Liberalnych ogłosił, że papież Kościoła katolickiego wkrótce pozwoli przyjmować Komunię Świętą osobom rozwiedzionym, żyjącym w kolejnym związku. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Widziałem prawdziwe cierpienie w oczach osób pozbawionych możliwości przyjmowana Jezusa w trakcie Eucharystii. Nie lekceważę wyzwania, jakie stoi przed kapłanami organizującymi duszpasterstwa dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Jednak dawanie fałszywej nadziei ludziom cierpiącym może tylko wzmóc ich cierpienie. A niektórych, kiedy okaże się, że „Kościół znów jest nieczuły” na ich problemy i „nie dostosowuje się do oczywistych oczekiwań swoich wiernych”, może doprowadzić nawet do opuszczenia wspólnoty Kościoła.

Przyjrzyjmy się zatem tej manipulacji. Była i będzie stosowana jeszcze wiele razy wobec Kościoła przez jego wrogów udających zatroskanych, choć otwartych na świat katolików.

Najpierw pojawiła się informacja o ankiecie przygotowującej synod biskupi w 2014 r. „Gazeta Wyborcza” napisała wprost o przeprowadzanych na życzenie papieża „badaniach katolickiej opinii publicznej”. Z sugestią, że wreszcie Kościół doceni demokrację i dostosuje się do mniemanych oczekiwań wiernych. Tytuł w „Wyborczej” nie pozostawiał wątpliwości: „Franciszek pyta wiernych o antykoncepcję, rozwody, związki homoseksualne”. Skoro pyta, to znaczy, że nie wie.
Jak „Wyborcza” widzi to, co zdarzy się na synodzie: „Biskupi zajmą się na nim problemem rozwodników w ponownych związkach, których Kościół nie dopuszcza do komunii”. Znowu oczywiste kłamstwo, bo Kościół nie może „dopuścić” do komunii kogoś, kto żyje w grzechu, a słowa Jezusa: „Jeśli ktoś oddala swą żonę i bierze drugą, żyje w cudzołóstwie” – są jednoznaczne.

„GW” sugeruje też, że Franciszek podejmie w tej kwestii jakieś konkretne decyzje. Jakie? Otóż „Gazeta” już wie, że najbliższe synody „mogą przynieść konkretne zmiany przede wszystkim w kwestii dostępu do sakramentów dla rozwodników w ponownych związkach”.

Oczywiście nic takiego się nie stanie, bo nikt w Kościele nie ma takiej władzy, ale wtedy „zatroskani” będą mogli pisać, jak to wierni się zawiedli na papieżu, podobnie jak pisali o tym, że Jan Paweł II „całkowicie zlekceważył prośbę większości biskupów z synodu w 1980 r., by niezobowiązująco przestudiować praktykę prawosławia, które toleruje ponowne związki rozwodników po odbyciu przez nich pokuty”. Albo że papież Paweł VI „wbrew większości ekspertów” uznał, że „antykoncepcja jest grzechem”.

Manipulacyjna pętla została zadzierzgnięta na szyi katolików ufających „Wyborczej”. I nie zmieni tego fakt, że rozpropagowana przez media kaczka dziennikarska o ogólnoświatowym sondażu Watykanu po raz pierwszy opublikowana została przez przypominający „Nie” Jerzego Urbana, antyklerykalny i lewicujący włoski dziennik „Il Fatto Quotidiano”. Nic nie zmieni też wystąpienie rzecznika Watykanu ks. Federico Lombardiego, który zdementował plotkę o ogólnoświatowej ankiecie. Dokument taki został skierowany wyłącznie do księży biskupów na całym świecie.  Podobnie postąpił Ojciec Święty Benedykt XVI, zwołując w 2012 r. synod w sprawie nowej ewangelizacji. I tyle. Z administracyjnej procedury zrobiono światową „sensację”, aby – gdy Kościół doprecyzuje swoją naukę, niczego zasadniczego nie zmieniając, bo nie jest we władzy papieża zmiana znaczenia słów Jezusa – oderwać osoby zawiedzione od Kościoła katolickiego.
Kościół Mediów Lewicowo-Liberalnych liczy na nowych wiernych.