„Drogi Sewciu, zupełnie nie rozumiem tego, co tu się stało, w tej naszej Warszawie. Ci potworni i paskudni faszyści podpalili tęczę. Czemu – ja się pytam? Czemu tak nienawidzą tego symbolu i tego dzieła sztuki? Przecież wszyscy zachowywali się wobec nich tak w porządku i z szacunkiem.

Nazywaliśmy ich bydłem, mówiliśmy, by zamykać ich w rezerwatach albo w zoo, jak mieliśmy lepszy humor. Drukowaliśmy odezwy o tym, że niepodległość jest niepotrzebna, że tylko debile świętują 11 listopada, że patriotyzm to rasizm. Pisaliśmy, że mają brudne gęby i tępe mordy. Cieszyliśmy się, jak wsadzano polską flagę w psie gówno. Wyliśmy z radości, gdy postawiono tęczę, wołając, że w końcu patriotyczny faszyzm odejdzie do lamusa na rzecz tolerancji i homofilii. Gdy została przypadkowo podpalona przez fajerwerki, od razu zareagowaliśmy, chcąc, by zakazać nacjonalizmu i zdelegalizować całą prawicę. A oni co? Nie znoszą nas. Podpalają i krzyczą. Nie pojmuję tego. Sewciu, weź mi to, proszę, wytłumacz. Twój Adam, wieczór 11 listopada 2013 r.”. List przejęty przez wywiad „Gazety Polskiej” 14 listopada 2013 r. Komentarz odredakcyjny: Panie Michnik, to przez Pana ta tęcza spłonęła.