Blisko czterech lat potrzebowała prokurator Iwona Zielińska, by skierować wniosek do prokuratora generalnego o uchylenie immunitetów poselskich Mariuszowi Kamińskiemu, byłemu szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego, oraz Tomaszowi Kaczmarkowi, oficerowi CBA. Pani prokurator chce postawić posłom zarzuty, co zapewne nastąpi. Scenariusz zdarzeń jest do przewidzenia: transmisja w świetle jupiterów głosowania parlamentarzystów w sprawie uchylenia immunitetu ww. posłom, stada dziennikarzy u wrót Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w dniu, gdy posłowie będą mieli stawiane zarzuty, i niekończące się dyskusje w prorządowych mediach o „zbrodniach" Kamińskiego, Kaczmarka i CBA. A cały ten teatr ma służyć uratowaniu tonącej Platformy Obywatelskiej. Scenarzyści nie przewidzieli jednak, że straszenie Prawem i Sprawiedliwością już nie działa, nawet gdy do roboty zabiorą się dziennikarze najgorliwiej wspierający PO. Pośpiesznie zwołana przez prokuraturę konferencja w związku ze sprawą Kamińskiego i Kaczmarka nie odniosła spodziewanych efektów, nawet mimo wysiłku mainstreamowych mediów. Wiele wskazuje na to, że koniec Platformy będzie także końcem postdziennikarstwa.