Sowietolog Ryszard Wraga opisywał, jak Rosja od wieków stosuje wobec podbijanych narodów metodę rozbudzania w nich nacjonalistycznych szowinizmów. Są one za słabe, by zagrozić Moskwie, natomiast skutecznie „odsuwają te narody od Europy, od kultury zachodniej, od uniwersalnych idei społecznych”. A kiedy na pewnym etapie szowinizmy te kierowały się przeciw Moskwie, ta bezkarnie mordowała owe osamotnione narody. Ostatnio Moskwa zastosowała tę metodę wobec Czeczenii, gdzie zainstalowała islamskich fanatyków, by zdominowali niepodległościowy nurt. Tak zapewniła sobie milczenie świata wobec eksterminacji Czeczenów. 11 listopada to część tego schematu. Świat usłyszał, że Polacy zwalczają Rosję, bo są nacjonalistami i nie lubią obcych. Po to Tusk ściągnął zachodnie media. Co mógł zrobić obóz niepodległościowy? Jarosław Kaczyński mówił, że dziedziczy on tradycje od Daszyńskiego po Dmowskiego. Przyjazd Węgrów stał się okazją do podkreślenia, że kontynuuje on tradycje Lecha Kaczyńskiego – wspierania regionu w wyzwalaniu się spod buta KGB. Poszerzania obszaru Europy, gdzie działają cywilizowane standardy. I to jest zadanie patriotów, a nie eskalacja nacjonalistycznych haseł.