Jednym z najbardziej interesujących wątków w najnowszej książce dr. hab. Sławomira Cenckiewicza „Lech Wałęsa. Człowiek z teczki" jest ten dotyczący dzisiejszych związków byłego prezydenta z ludźmi tajnych służb. W 2008 r. (!) przed wydaniem książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" Wałęsa miał spotkać się z mjr. Jerzym Frączkowskim (w 1993 r. aresztowanym pod zarzutem przechowywania uranu). Były prezydent poprosił osobiście Frączkowskiego, by wykorzystał swoje wpływy w bezpiece i „coś" zrobił z książką Cenckiewicza i Gontarczyka, która miała ukazać się na dniach. To pewien paradoks – ten, który obalił podobno w pojedynkę komunizm, liczy nawet po latach na pomoc swoich dawnych prześladowców. Rewelacja Cenckiewicza została kompletnie przemilczana. A przecież historia ta powinna być ciekawa dla mediów również w kontekście ostatniego sądowego triumfu Krzysztofa Wyszkowskiego. Czy dziś nie warto wgłębić się bardziej w życiorys przecież byłej głowy państwa, skoro nie można było tego zrobić, gdy obejmował 23 lata temu urząd prezydenta?