Analizując krytyczny głos Krzysztofa Liska wobec prof. Romana Kuźniara, doceńmy to, że użył w nim argumentu racji stanu. Argument ten pada w polskiej debacie publicznej zdecydowanie za rzadko.

Znaczące jest to, że europarlamentarzysta PO otwarcie skrytykował doradcę prezydenta Bronisława Komorowskiego. Czy krytyczny głos Liska był incydentalny, czy wiązał się z jego wcześniejszym zaangażowaniem w politykę w strefie wpływów rosyjskich? W tym kontekście niepokojąco jawi się włamanie do brukselskiego domu posła Liska, z którego niczego nie skradziono. Krytyka Kuźniara przez Liska zdaje się potwierdzać diagnozę części opozycji, która mówi, że Pałacowi Prezydenckiemu jest bliżej do interesów Moskwy, środowisku Donalda Tuska zaś do Unii Europejskiej. Gdy w grę wchodzi spór między cywilizacją Zachodu a Orientu, polska racja stanu nakazuje wybrać Zachód. Część opinii publicznej ma jednak problem z zajęciem stanowiska w tej sprawie. To m.in. efekt zaniechań kontrwywiadu, który po tragedii smoleńskiej tolerował hulanie w naszych mediach rosyjskiej agentury wpływu i nie dawał żadnych oznak, że próbuje się temu przeciwstawić.