Na terenie przy Areszcie Śledczym w Białymstoku rozpoczynają się prace archeologiczne. Podobnie jak na Powązkach Wojskowych w Warszawie, śledczy IPN-u szukają tam ofiar komunistycznych zbrodni z czasów stalinowskich. Być może zostaną odnalezione groby wielu Wyklętych: „Huzara", „Jerzego", „Burego". W tej informacji jest coś ponurego, bo czy można spokojnie myśleć o tym, że komunizm upadł w 1989 r., a poszukiwania ofiar zintensyfikowano dopiero teraz? W 1989 r. żyło na pewno o wiele więcej ludzi, którym ofiary były bliskie. Żyło też wielu oprawców, których można było osądzić. Ale i tak dobrze, że dokonuje się to, choćby i z takim opóźnieniem. Robi to instytucja, która przez wielu uważana jest za niepotrzebną i jątrzącą. Takie uwagi formułują często ludzie, którzy w innych sytuacjach mogą rozprawiać godzinami o demokracji i prawach człowieka. W Białymstoku będą poszukiwane szczątki osób, o których prawa niemal nikt się nie dopomina, ofiary nieosądzonych dotąd zbrodni, ludzie, którym przez ostatnie lata odmawiano nawet prawa do godnego pochówku.